wtorek, 23 stycznia 2018

PIERWSZY RAZ NA NARTACH - na górce w Wiśle



Za kilka dni Martyna ma ferie, pierwszy tydzień spędzi w górach na Słowacji.
Jedzie na obóz narciarski.
Nigdy wcześniej na nartach nie jeździła, a chcieliśmy by nie czuła się niepewnie z tym całym sprzętem, nową atmosferą więc wybraliśmy się do najbliższej góry obsypanej śniegiem.
Przy okazji naukę jazdy na nartach rozpoczął Przemek.
Na stoku spędziliśmy 2,5 godziny a miałam wrażenie, że pół godziny zaledwie, tak dobrze nam było.
Martyna zaskoczyła nas swoją naturalną zdolnością jazdy, bardzo się cieszę że Jej się spodobało, liczę że na feriach spędzi przyjemnie czas. Ma tam 5 godzin zajęć na stoku, codziennie przez 7 dni...
Na Instagramie o Tutaj możecie zobaczyć jej postępy.
Nawet Przemkowi udało się kilka razy zjechać ze wzniesienia. Wnoszę, że to nie będzie nasza ostatnia wyprawa... o ile śnieg będzie, rzecz jasna...
Wracając zatrzymaliśmy się w centrum, na gorącą czekoladę. Nie przypominam sobie by mówili o niczym innym jak o nartach.
Możecie się domyślić, że w nocy spały jak susły te moje dwa orzeszki ... :)

czwartek, 18 stycznia 2018

W CO NAJCHĘTNIEJ BAWIĄ SIĘ DZIECI - w styczniu


Martyna z Przemkiem bawią się na okrągło.
Może inaczej Przemek bawi się na okrągło z przerwami na czytanie, Martyna czyta (pisze, maluje i inne w tym stylu) na okrągło z przerwami na zabawę z bratem.
Zazwyczaj nie robię zdjęć, kiedy się bawią, ale ostatnio zauważyłam, że w ruch idą te same zabawki,  pomyślałam, że Wam pokażę nasz wybór a przy okazji pozostanie pamiątka. Cieszę się, że takich zdjęć jest coraz więcej.
Uwielbiają puzzle (mają to po mnie), Przemek łyka coraz większą ilość elementów, większą część czasu, kiedy siostra spędza w szkole to albo bawi się strażą, to układa puzzle przy czym wpada w pewnego rodzaju ciąg, który pomaga kontynuować Martyna, kiedy tylko zdąży zrzucić plecak. I tak pół podłogi w salonie w puzzlach, nie wiem dlaczego ale upodobali sobie miejsce (a jest go najmniej) przy moim biurku. Więc ja sobie coś tam przy stoliku robię, a Oni układają.
Puzzli mamy całe mnóstwo, różnych firm, ilości elementów. Za czasów panieńskich, znaczną część wypłaty wydawałam na puzzle właśnie (część szło na książki), układałam je nałogowo,
Tylko czekam aż będziemy mieć poddasze, na te miejsce wolne, gdzie będę mogła się wyłożyć z 3000 elementami.
Lubię - po zachowaniu dzieci swoich wnoszę, że One też - uczucie, kiedy puzzel wchodzi w puzzel, kiedy następuje pod palcami charakterystyczne klikniecie...
Najwięcej puzzli mamy z firmy Castorland trochę mniej z Ravensburger a reszta z innych. Te dwie pierwsze polecam z ręką na sercu. Natomiast trochę żałuję, że Ravensburger nie tworzy (chyba, że ja o tym nie wiem) puzzli z mniejszą ilością elementów, te z bajki Disneya są przecudne, szkoda, że najczęściej mają po 1000 elementów. A w naszych malutkich pokoiczkach nie ma miejsca na nie. Niestety.
Klocki Lego duplo (XXL200) to już klasyka. Mieliśmy inne, z innych firm znaczy, ale tylko z Lego wytrzymały te wszystkie lata. Mamy je już 7 lat, dostała je Martyna w prezencie, dwóch lat jeszcze nie miała. Bawi się nimi od samego początku, z przerwami naturalnie. Teraz namiętnie wałkuje je Przemek. A robi to namiętnie. Przez te wszystkie lata, czasem intensywnego użytkowania, ani jeden klocek nie pękł. 
To są dobre klocki. 
Wóz strażacki Bruder 02771  Kolejna -dla nas - perełka. Mamy w rodzinie chłopców, którzy w swoim pokoju mają same takie perełki. Kiedy byłam u nich pierwszy raz, to zamarłam z wrażenia. Tych zabawek było naprawdę bardzo dużo, większość półek, na podłodze również zajęte przez pojazdy, głownie z firmy Bruder, porządne, duże, dopracowane... majątek na tych półkach...
Nasza przygoda z tą firmą zaczęła się rzecz jasna, kiedy w naszym świecie pojawił się chłopczyk. Pierwszy pojazd, jaki pojawił się w pokoju Przemka to traktor (Bruder 02045). Naprawdę, warty swojej ceny.
Moje dzieci są od początku uczeni szacunku do zabawek, wiedzą też, że drugiego takiego nie kupię, wiedzą. Więc obchodzą się nimi należycie. A przy małym dziecku - który tego szacunku dopiero się uczy - zdarzają się wypadki; mocniej przyciśnie, popcha, zrzuci... wszystko to traktor przez ostatni rok wytrzymał. Ale ostatnio nieszczęśliwie Przemek spadł z krzesła z traktorem w rączkach i spadł całym ciałkiem opierając się o lewe koło, pękła oś.... Nieszczęśliwie się to zdarzyło, ale na szczęście część wymienna... bo to też ciekawostka. To firma, która oferuje też w swoich zabawkach, części zamienne. Nie sądziliśmy, że będziemy musieli z tego korzystać... tak się złożyło, bajka po prostu.
Dlatego nasz wybór padł na kolejny, tym razem wóz strażacki. Traktor na razie poszedł w odstawkę, teraz Przemek non stop gasi w domu pożar, wybucha on dosłownie wszędzie. Tankuje wodę w łazience, i pryska, ma te wszystkie bajery, przy których małemu chłopcu przyspiesza puls. Tutaj jest link, pod którym możecie obejrzeć filmik, ukazujący owy pojazd.
Myślę, że pojawi się u nas kombajn, może jeszcze jakiś inny pojazd, zobaczymy. Kiedy będziemy podejmować takie decyzje, zaczniemy od tej firmy na pewno.
Figurki zwierząt Schleich Jak znacie jakąś inną firmę, która wykonuje na równie wysokim poziomie figurki zwierząt, bardzo proszę dajcie mi znać, z chęcią uzupełnię luki w naszym zwierzyńcu. Figurki z Schleich kupuję przy rożnych okazjach, najczęściej w empiku, albo podczas zakupu książek w merlin.pl. Tych figurek jest bardzo dużo, mamy ich wiele, ale do ledwie kropla. Są wykonane, w mojej ocenie, idealnie, krowa ma żyły na brzuchu widoczne, są wymiona, konie mają podkowy, żadnych nieestetycznych zacieków. Polecam!