środa, 13 grudnia 2017

JAKIE KSIĄŻKI POD CHOINKĘ DLA 3 latka i 8 latki - mój wybór

Te wszystkie książki, kupiłam moim dzieciom z myślą o świętach Bożego Narodzenia, jako prezent pod choinkę. Co usłyszałam czy przeczytałam ciekawego zapisywałam sobie i przy najbliższej okazji dokonywałam zakupu. Tak przez niemal cały rok.
Planowałam w wolnej chwili (od dzieci) wziąć je wszystkie, książka po książce, przeczytać, by móc Wam napisać moją opinię. Tak po cichu i po kryjomu, na spokojnie, by te "moje" wszędobylskie oczęta nie widziały. Ale wyobraźcie sobie, jak ktoś może, bo to trochę ciężkie do wyobrażenia dla niektórych osób, że nie przypominam sobie, bym w tym roku spędziła choć jeden dzień bez dzieci...
Pół dnia, kilka godzin... 30 minut... Na pewno był taki czas, na pewno w wakacje, na pewno tak musiało być, bo przecież jak mąż wracał z pracy, to robiąc coś koło domu, brał dzieci - ale pamiętam jedynie, że drzwi się nie zamykały, i słyszałam cały czas mamoooooo!!!
Martyna chodzi do szkoły, więc jestem z Przemkiem, a przy nim czytać nie będę...
Tak, myślę, że to nie zdrowe, nienormalne nawet nie mieć choć chwili psychicznego odpoczynku, że można wpaść w jakąś depresje... jednak mam wrażenie, że to mnie nie dotyczy. Dzieci nie były dla mnie ciężarem, nie są, mam nadzieję, ze nigdy nie będą. Nie narzekam, choć przyznaję sobie prawo do zmęczenia.
Tak. Jestem wymęczona na maksa, choć wiem, że ja mogę jeszcze więcej.
I dziękuję mężowi za to, że ciężko pracując umożliwił mi ciągłą obecność przy dzieciach. Że mają mamę na co dzień. Bo wiadomo, że to trwać wiecznie nie będzie...
Wiem, że mogłam przeznaczyć na czytanie, te wszystkie noce, kiedy Młode w łóżkach smacznie spały, ale przyznaję, nie pomyślałam o tym. Bo kiedy, dzieci w łóżkach spały, to ja robiłam swoje, do 3, 4 nad ranem. Padając na twarz. A o 7-8 normalnie pobudka. Brak snu mocno się na mnie odbiło. To już wiele miesięcy tak, obiecuję sobie, że od dzisiaj to się zmieni...
Oczywiście musiałam zboczyć z tematu, a chciałam Wam napisać, że nieprzygotowana jestem, ponieważ nie zrobiłam wszystkiego, co w mojej mocy...
Nie mam opisu książek, pracuję nad tym - czytam jak dzieci smacznie w łóżkach śpią - i z czasem uzupełnię luki pod tytułami. Jednak podaję Wam je teraz, bo do Świąt bardzo blisko... może Was zainspirują? Zrobiłam zdjęcia przykładowe, abyście mogli zobaczyć jak to w środku mniej więcje wygląda.
Kupiłam te książki, bo zachęciły mnie dobre opinie na ich temat, a czy tak jest muszę sama ocenić. Nie wszystkie książki otrzymają w tym roku rzecz jasna, niektóre zostawię na drugi rok.
Między moimi dziećmi jest 5 lat różnicy, niby mało a jednak różnica jest na tyle duża, że moja 8 letnia Martyna czyta już sama (od 3 lat) idzie jej bardzo baaaaardzo dobrze, połyka książkę za książką, grubszy tom nie jest dla niej żadnym ciężarem. I już mniej kolorowe te książki, i coraz mniej tych ilustracji. Wybierając dla niej książkę, zwracam na treść, by to mądra książka była...
Natomiast Przemek jako 3 letni chłopczyk... wiadomo. Jeszcze nie czyta,jest wzrokowcem (po mamusi) więc chętnie zagląda do książek ciekawych wizualnie, a moją rolą - którą sobie nałożyłam - jest by te książki treść mądrą miały. Spodobały mi się te pozycje wydane przez Zakamarki, jak przeglądałam to ta treść, to nie byle jaka, ilustracje takie ciepłe, charakterystyczne.




Książki dla Przemka


Skrzat nie śpi, A. Lindgren, K. Crowther, wyd. Zakamarki

Święta dzieci z dachów, M. Sanden, L. Boden, wyd. Zakamarki

Goście na Boże Narodzenie, S. Nordqvist, wyd. Media Rodzina

Yeti, E. Susso, B. Chaud, wyd. Zakamarki

Boże Narodzenie w Bullerbyn, A. Lindgren, I. Wikland, wyd. Zakamarki

Wierzcie w Mikołaja, L.Olsson, B. Chaud, wyd. Zakamarki

Niezwykły Święty Mikołaj, S. Nordqvist, wyd. Media Rodzina
Najbardziej obszerna, ma 139 stron, 17 rozdziałów. Książki o staruszku Pettsonie i o kocie Findusie biorę z zamkniętymi oczyma, zakochana jestem w tych ilustracjach przede wszystkim.

Pan Brumm Obchodzi Boże Narodzenie, D. Napp, wyd. Bona


Książki dla Martyny



Prezent dla Cebulki, F.Nilsson, M. Nilsson Thore, wyd. Zakamarki
Twarda oprawa, grzbiet materiałowy. Tę książkę miałam w planach kupić Martynie dwa lata temu, jakoś się z nią minęłam. To jest książka kupiona z myślą o Martynie, choć pasuje dla dzieci w wieku Przemka, trochę starszych... Ale ja tak piszę, choć wiadomo, że czytać może każdy, kto kocha czytać, kocha książki w ogóle...

Tajemnica Bożego Narodzenia, J. Gaarder, wyd. Czarna Owca

Purpurowe Gniazdo, B. Kraczkowska, wyd.  Novaeres

Zima,  A. Stasiuk,  wyd. Czarne

Opowieści Wigilijne: Czym jest dla nas Boże Narodzenie,  Świerszcz za kominem,  Ch. Dickens, wyd. Zysk I S -KA
Klasyka słuchajcie. Wstyd się przyznać, ale ja  (takie braki  w wiedzy u mnie wypłynęły) Dickensa wiązałam wyłącznie z Opowieścią Wigilijną... a książek tego autora jest o wiele wiele więcej...



sobota, 9 grudnia 2017

SMERFNE KOSZULKI - ręcznie malowane postaci Smerfów


Miałam taką wizję, że idziemy ulicą razem, jak czterech wspaniałych. Jak w filmie.
Jest lato, na sobie mamy założone koszulki z krótkim rękawem. Idziemy na całej szerokości ulicy, ot taka zwykła rodzina. Tylko otoczenie egzotyczne, w tle być może gra muzyka, piękne kadry...
Jesteśmy radośni, przekomarzamy się, uśmiechy posyłamy szczęśliwe,
Widziałam ten efekt zaskoczenia, jaki możemy wywołać tyłem koszulek, bo czy ktoś widział takie koszulki? Ja w swojej wyobraźni, widziałam, że tylko my takie mamy...
Tak było w sierpniu, bo wtedy skończyłam je malować, ale bardzo chciałam najpierw zrobić sesję zdjęciową, by naprawdę super wyglądało to na blogu, a dopiero potem w nich wyjść do ludzi.
Wyobraźcie sobie, że na tę fotogeniczną ulicę w nich jeszcze nie wyszliśmy, a sesję dopiero udało mi się zrobić w tym tygodniu. Nie spodziewałam się, że takie utrudnienia będę mieć, by znaleźć fotografa, który zechciałby nam zrobić zdjęcia. Mocno zaskoczona jestem.
Aby wyjść i pokazać moje malowidła, będę musiała zaczekać do następnego roku, choć ta moja zabawna wizja jest już nieaktualna, jakoś dotarło do mnie, że to zwykłe koszulki takie...
To tyle jeżeli chodzi o próżność...
Rzeczywistość zweryfikowała moje marzycielskie plany w sposób następujący:
Zdjęcia są autorstwa mojego i zaproszonej do pomocy Szwagierki, za co dziękuję jej wielce, gdyby nie jej pomoc, nadal bym się błąkała.
Doszedł jeszcze Mąż, który skurczył się na samą wiadomość, że ma uczestniczyć w sesji..
Ujęcia nie są wykonane w plenerze, na widowiskowej ulicy tylko zrobione na szybko przy jednej ze ścian w mało nasłonecznionym salonie, które w żaden sposób nie oddają wyjątkowości koszulek.
I ten mój look nieszczęsny...
Oczywiście żartuję :) :) :)
...Koszulki jak koszulki, pomalowane farbami, z postaciami smerfów, nic odkrywczego. Jedyna ich wyjątkowość polega na tym, że są personalizowane... Martynka ma postać baletnicy z tyłu a z przodu Smerfetkę na rolkach, Przemek lubiący kopać, ma piłkarza z tyłu a z przodku Smerfa wbijającego łopatę do ziemi, Papa Smerf z "Tą" miną i radością wielką podczas sukcesu na murawie, a ja... pędzel i torcik... miłośniczka tworzenia i wszystkiego, co słodkie.

Postaci Smerfów nie pojawiły się na moim blogu po raz pierwszy, kiedyś miałam przyjemność stworzyć bransoletki, kolczyki Tutaj albo Tutaj