wtorek, 28 lutego 2012

Do czego można użyć kokos, limonki, pistacje... róże?

Co można zrobić z kwiatów róży, z kokosa, limonek i pistacji? Dziwne połączenie ale jednak Coś można :-) Muszę dodać, że podziałały na moją wyobraźnię poniższe kolory. Niespodziewałam się bowiem, że róż z zielonym tak pięknie może wyglądać. 




A wracając do tematu: co ja mogłam zrobić z powyższych owoców drzew i krzewów... ?

TORCIK! :):):)

Tort pistacjowo-kokosowo-limonkowy z różą 
Przepis na wykonanie torciku jest koszmarnie długi, bo do tego dochodzi jeszcze opis własnej produkcji kandyzowanej róży. Ale dla chętnych zawsze mogę przepis przesłać :)
 Dziś wyjątkowo nie mogłam zdecydować się jakie zdjęcie wybrać. Miały być tylko 4-5, wyszło 11 fotografii. Takie piękne kolory, że aż żal nie pokazać :)





  

Słodkość wykonałam z okazji wizyty gości :) I po raz pierwszy złamałam zasadę nie ruszania wypieku przed "właściwym krojeniem" czyli pierwsze krojenie przy gościach. Stało się. Podczas robienia zdjęć byłam sama z własnymi myślami :-) Nie wytrzymałam. pękłam, ukroiłam i zjadłam kawałek :) Ale wstyd :/




Pomysł na wykonanie torciku zaczerpnięty z książki (Biblioteczka Własna ). 
Płatki róży o dziwo do zjedzenia, łupinki z pistacji też będą wykorzystane (już pomysł jest :) ), z tortem wiadomo, co się stanie :) A orzech kokosowy natomiast zasługuje na osobny post :)
 

 

6 komentarzy:

  1. dodano: 21 lutego 2012 22:40
    no niestety, u nas była wiertarka a może piłka do drewna:) a może wzorem miejsc rodzimych owego kokosa, zrzucic go z drzewa??
    autor Leninka
    dodano: 21 lutego 2012 21:37

    hmmm, mama to chciała wiórki kokosowe zamykać przede mną na klucz, potrafiłam na sucho w 10 minut całą paczkę zjeść! kokosa pierwsze kupiłam jak opadł kurz komunizmu i można było, na bazarku, ktoś pewnie przywiózł, ale musiał długo wieźć, bo skwaśniał... moja miłość do kokosa nie pozwoliła mi nawet na cień krytyki, że ON nie smaczny (ohydny był) a ja się do niego modliłam podniebieniem po jakimś czasie już trafiłam na dobry (nie skwaśniały) orzech i śmiałam się ze swojego zauroczenia jego pierwszym smakiem :) p.s. przenieś się na blogspota, zakładaj konto na gmail - tam jest bardzo intuicyjny interfejs i większość ciekawych blogów, mnie namówiły do tego szalone dziewczyny, a tyle miałam niepewności... choć do NAS ;)*
    autor Maryś
    blog: omalowaniu.blogspot.com
    dodano: 21 lutego 2012 21:23

    Kokos będzie miał swój osobny post. Już coś zrobiłam tylko czekam na efekty :) To był mój pierwszy kupiony orzech kokosowy i całe szczęście był już lekko pęknięty. Za drugim razem już takiego szczęścia mieć nie będę. Wiertarka? A znasz jakiś inny sposób otwierania? :-)
    autor nabiegunachArt
    blog: nabiegunachart.bloog.pl
    dodano: 21 lutego 2012 13:12

    a po zjedzeniu kokosa mozna wykorzystać wspaniale skorupy :) znaczy dwie połówki - tak byłoby najlepiej. Nie pytaj, jak przeciąć :) ostatnio rozwiercalismy kokosa wiertarką:) i miał sliczne oczy.
    autor leninka
    dodano: 20 lutego 2012 9:19

    Wyszło szydło z worka :-) Pokazałam swoją prawdziwą naturę.. łasucha...eh :-) Ja dopiero od wczoraj zaczęłam być zafascynowana kokosem. Okazuje się, że z niego można wiele zrobić. Pozdrawiam Maryś :-)
    autor nabiegunachArt
    blog: nabiegunachart.bloog.pl
    dodano: 20 lutego 2012 1:27

    narozrabiałaś! mój apetyt, na kokosowy orzech (którego wiórki są jednym z przysmaków Marysiowych) wzrasta z każdą literką...
    autor Maryś
    blog: omalowaniu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Na głodnego lepiej tu nie zaglądać :))) Same juz zdjęcia wydają sie być przesmaczne !:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Torcik wygląda oszałamiewająco, a te płatki róż to jakieś mistrzostwo, widać, że uwielbiasz przebywać w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, w kuchni to wolę jednak jak ktoś mnie obsługuje :):):)
      Ale do ozdabiania słodkiego to jak najbardziej jestem chętna :)

      Usuń