poniedziałek, 27 lutego 2012

Dziś o chlebaku i czerstwym chlebie


U mnie w domu chleb je mąż i córka, ja okazjonalnie. Mój chlebak był na tyle kosztowny, że powinien sam tworzyć świeży, pachnący bochen. A jaka jest rzeczywistość? Rzeczywistość jest okrutna: jeżeli w ogóle jest chleb, to albo ostatki albo czerstwe do zjedzenia bez przyjemności kromki. I zawsze tak jest kiedy nagle mam ochotę na chleb. Świeży wypiek znika od razu po pojawieniu się w chlebaku. Dziwne :)
Dziś rano nastąpił moment, w którym miałam ochotę na kromkę. W sobotę mąż kupił bochenek więc dziś powinno jeszcze być coś prawie świeżego - pomyślałam otwierając do końca na wpół otwarty chlebak (!) Zobaczyłam 4 czerstwe kromki, jeszcze trochę powietrza a zaczełyby twardnieć. Mąż nie może sobie zakodować, że chlebak się zamyka. No cóż, nie pierwszy raz a na pewno nie ostatni.
Zazwyczaj czerstwe kromki przeznaczam na "bułkę tartą". Dziś postanowiłam, całkowicie spontanicznie chleb odświeżyć. Zrobiłam ciasto jak na naleśniki, obtoczyłam w nim kromki i usmażyłam na złoty kolor. Coś przepysznego. Lekko suchawy chleb zrobił się miękki i pyszny. Zupełnie inna bajka. 


1 komentarz:

  1. dodano: 17 lutego 2012 12:51

    Też ciekawy pomysł. Sprawdzę go jak odechce mi się slodkiego. Pozdrawiam :)

    autor nabiegunachArt

    blog: nabiegunachart.bloog.pl
    dodano: 16 lutego 2012 20:29

    O cieście naleśnikowym nie pomyślałabym..Podłapałam natomiast sposób odświeżania chleba przez panierowanie w jajku z dodatkiem mleka i przypraw - tak jak na kotlety schabowe..

    autor migotka.30

    blog: www.robotkipodrobinia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń