poniedziałek, 27 lutego 2012

Wiosenny haft


Och... hm... chciałabym aby już zima się skończyła. W środku mnie roznosi, szkoda że doba ma 24h... zaledwie. Nie potrafię się wyrobić. Musiałam się uspokoić a nic tak nie działa rozluźniająco jak czekoladki. Niestety nie ostała się już żadna sztuka a 1 kg żelków Haribo jakie dostałam w świątecznym prezencie to odległe wspomnienie. Słodkości było w domu dosyć sporo i wszystkie znikły. To chyba nienormalne aby to wszystko wchłonąć i to w tak krótkim czasie?! Staram się jak tylko mogę by uchronić Martynę od mojego nastawienia do słodkiego. Od samego początku przyzwyczaiłam Ją do jedzenia raczej suszonych owoców i orzechów. Szkoda, ze nie potrafię siebie tego nauczyć :( Moja księżniczka je "nasionka" (tak suszone owoce i orzechy córka nazwała :) ) w ogromnych ilościach. Szkoda jedynie, że zdrowe suszone "nasionka" są zdecydowanie droższe od "pustych słodyczy". Powinno być odwrotnie!
A wracając do uspakajania się. Jak nie ma czekoladek a jestem wzburzona, to haftuję:) Stawiam krzyżyki, mnóstwo krzyżyków. Uwielbiam haftować bo szybko "odpływam", jeszcze szybciej niż podczas czytania książek. Kiedyś haftowałam dużo, później długo, długo nic a teraz przeprosiłam się z kanwą i muliną :)
Haft przedstawiony poniżej wyraźnie wiosenny, w ciepłych kolorach odstrasza zimowe krajobrazy zza okna. Jeszcze nie do końca dopieszczony ale po prostu musiałam Wam go pokazać :) 




A teraz szybko znikam, dziecko już wyciąga fartuszek i wałek :) Będziemy piec ciasto!  

2 komentarze:

  1. dodano: 16 lutego 2012 20:06
    Podziwiam- sama tego nie potrafię :)
    autor migotka.30
    blog: www.robotkipodrobinia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń