wtorek, 20 listopada 2012

Podpalone broszki :)



Robi się je wyjątkowo łatwo.  Największa zabawa jest przy podpalaniu. Nie mogę oprzeć się myśli, że im mniej naturalny materiał tym lepiej...




















15 komentarzy:

  1. Moja ciocia też robi takie broszki, mam nawet jedną:) Twoje są piękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję Cioci, fajnie jest mieć w rodzinie kogoś twórczego :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Też lubię takie broszki, twoje sa zachwycające;-)) Ja uprościłam sobie opalanie ogniem, bo kupiłam latem w lidlu wypalarke do drzewa małą, wielkości duużego mazaka, która mam mnóstwo końcówek dzięki czemu fajnie się nią pracuje;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, wypalarkę mam, a nie pomyślałam, ze nią też można. Muszę sprawdzić :)

      Usuń
  3. przepiękne, takie zimowe :) Zapraszam do siebie na Candową Rozdawajkę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie, niebawem odwiedzę :)

      Usuń
  4. Śliczne, naprawdę świetny pomysł z tym "podpalaniem". Wyglądają bardzo efektownie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne. Uwielbiam zabawę z podpalankami, ale o takim rozwiązaniu nie pomyślałam:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne! Bardzo mi się podoba jak dobałaś materiały :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobieranie materiałów (i to nie tylko przy tych broszkach) należy do najbardziej przyjemnych :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. WOW!!!!
    Śliczne, świetny pomysł z wykańczaniem tkaniny.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Złoty materiał miał w założeniu zwinąć się tak samo finezyjnie jak sztuczny a zaczął mi się palić. Nie moja zasługa :):):)Pomysł fajny ale nie ja pierwsza na niego wpadłam... niestety..
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Świetnie wyglądają - znakomity pomysł i wykonanie.
    Ja się do tej pory nie pokusiłam o opalanie tkanin naturalnych, bo oczyma duszy widziałam płomień buchający pod niebo i spaloną grzywkę - ale po Twoich dziełach, kto wie, kto wie?;)))

    OdpowiedzUsuń