niedziela, 24 czerwca 2012

Urodziny Martynki :)

Trzecie :):):)
Miała swój udział w produkcji wełny - ale nie wiedziała co robi.... tylko miała kulać. O dziwo bez zbędnych pytań... wałkowała, wałkowała, wałkowała  :) Reszta objęta została tajemnicą :)




Został na drugi dzień malutki kawałek, ale rano okazało się, że kotek zrobił swoje


Łakomczuch :):):)

a w maju torcik chałwowy dla Babci, różyczki na tort zrobiłam własnoręcznie




A odnośnie różyczek, powstały oto takie pyszności z ich użyciem... Pascha 
Wykonałam ją głównie z sera riccota, mascarpone, owoców kandyzowanych.  Ozdobiłam lukrowanymi różyczkami. 






I ozdoby z różyczek (z lukru plastycznego)
Tak więc ostatnio lukrowe różyczki zaczęły znikać, takie przynajmniej miałam wrażenie. Przyglądałam się im więc dokładniej. I tak. Naprawdę znikały. Mąż i córka zarzekali się, że to nie Ich sprawka... 
Wczoraj słyszę jak córka w pokoju obok wydaje głośne dźwięki. Zawsze tak robi jak je to, co Jej smakuje :) hmm.mmm... mhmmm...mniam mniam... 
Myślę sobie: Co Ona może jeść? Przecież nic Jej nie dałam... " i rozmawiając tak ze sobą zbliżam się do Niej i słyszę już wyraźne chrupanie... mmm... mmmniam... ale pycha...mniam... 
Patrzę, a Ona je moje różyczki! Moją dekorację! Nie byłam przygotowana na ten widok, mimo iż wyraźnie widziałam, że różyczki w miseczce codziennie znikają. Moja wina, że Ją nie dopilnowałam. 
Tak więc musiałam nie tyko dorobić następne różyczki do kolejnego stroika, który obiecałam Wam pokazać ale i naprawić szkody :/  
Dobrze, że te kwiatki można jeść 





Różyczki wykonałam na tort, którego nie będzie :) 
Kwiatuszki kilka minut po wyczarowaniu stwardniały jak kamień więc spokojnie wykorzystałam je do innych ozdób, niekoniecznie słodkich. Poniższa wersja nie jest ostateczna o czym Przekonacie się niebawem. Termin do spożycia lukrowych kwiatków 29.04.2012 Mam nadzieję, że ich los będzie oszczędzony :-)