czwartek, 14 maja 2015

Igłą i nitką

Choć bardzo mnie denerwuje, testuje moją cierpliwość, marnuje mnóstwo mojego czasu, to tęsknię kiedy za długo jej przy mnie nie ma. Moje szyciowe utrapienie - maszyna do szycia. Dzięki niej, dzięki temu skupieniu na szyciu i później machanie ręcznie igłą dalej, bo maszyna nie dała rady, odczuwam stan, dobrze znany wszystkim hobbystom -temu zatraceniu w tworzeniu. Ten stan, porównuję do zaczytywania się w książce na cały dzień albo przez całą noc, a rano przecież do pracy trzeba, namiętnym rozwiązywaniu krzyżówek, zapominając o zrobieniu obiadu, pieleniu grządek w ogródku nie zważając, ze to już sąsiada grządka, zjedzeniu trzeciego już batonika, a miał być zjedzony tylko jeden... znacie to? Ja tak mam, gdy np. szyję.... zrobiłam jedną apaszkę, ale kiedy odeszłam od maszyny, miałam ich już 11
No dobrze. Maszynę kiedyś zmienię, na lepszy model, ale modlę się abym dziecięcej radości w tworzeniu nie utraciła nigdy.
Pisałam Wam niedawno, że stworzyłam całe mnóstwo apaszek. Dziś chciałam je pokazać, a przy okazji podzielić się moim sposobem na zapinanie apaszki. Zapinanie na zatrzaski czy tradycyjnie wiązane stało się dla mnie niewygodne, zwłaszcza kiedy się spieszę. Rozwiązanie samo się pojawiło, i to dokładnie. W połowie marca napisała do mnie pani, która zaproponowała przetestowanie rzepów, jakie oferuje jej firma. Na początku, za bardzo nie wiedziałam, o co chodzi. Nie spotkałam się z tym dotąd (osobiście), zwłaszcza w rękodziele. Trochę mi się w głowie zakręciło od wątpliwości. Naprawdę :) Ale po dłuższym czasie odpisałam, bo choć boję się wyzwań, to staram się je podejmować. To jest najlepszy sposób, aby nie stać w miejscu, iść do przodu. Choć napisałam odpowiedź twierdzącą, to trochę martwiłam się czy rzepy sprostają moim wymaganiom. Nieprzyjemne by było pisanie maila z nieprzyjazną treścią na temat oferty. Ale... ale na szczęście nie było takiej potrzeby :)
Stworzyłam kilka rzeczy z zastosowaniem rzepów, przetestowałam dokładnie i z czystym sumieniem mogę polecić. Po praniu wyglądają jak nowe (nawet po kilkudziesięciu praniach, jak w przypadku apaszki), łatwo się je przycina, naszywa. Są wydajne. I nawet mam swojego faworyta rzepowego :)
Rzepy, o których wspominam w tym poście pochodzą od firmy Nolle, która oferuje przeróżne taśmy rzepowe w rozmaitej kolorystyce. Strona jest czytelna, dokładnie opisane taśmy i ich zastosowanie, nie pozwalają się się zagubić w wyborze tych właściwych.
Ja podjęłam się przetestowania trzech rodzai haczyków i pętelek. Dotarły do mnie haczyki i pętelki (to ta część pluszowa) SFH 1801 w kolorze szarym, SFH 1802 czerwone oraz SFH 1804B występuje tylko w kolorze białym.
Na początek zmieniałam ubranka na koszyczki, o których pisałam TU, w praktyce sznureczki nie sprawdziły się, paseczki rozluźniały się i ubranko zsuwało się z koszyczka niemal przy każdym użyciu. Ten szary rzep, który widzicie na poniższym zdjęciu, sprawdził się doskonale. Jednym ruchem ściągam i jednym zakładam. Prałam trzy razy, rzepy wyglądają i pracują jak nowe.



Siostra poprosiła mnie abym stworzyła dla niej etui na tampony, które będzie mogła schować do torebki. Więc stworzyłam taki mały ala portfelik, który z tamponami na pewno nie będzie się kojarzył. Zapięcie na rzep, jest w tym przypadku doskonałe (Szybkie otwarcie i zamknięcie). Wybrałam rzep mocniejszy, wiadomo takie etui będzie często otwierane. Na czarnej tkaninie wyhaftowałam błyszczącą brązową nicią koralikowe kwiatuszki, górę ozdobiłam szydełkowym kwiatuszkiem. 




A na koniec zostawiłam apaszki, do których jako wiązanie zastosowałam haczyk SFH 1804B. Wszystkie rzepy spełniają moje wymagania, ale te są po prostu idealne. Jestem nimi zachwycona. Idealne dla malutkich dzieci, dla niemowlaków. Dotąd nie spotkałam się z tak delikatnymi rzepami, jak te. Testował je mój Przemek, najsłodszy tester apaszek :) 
To moja pierwsza apaszka (po niej powstała wersja dla Martynki, pokazałam ją w poprzednim poście), uszyłam ją jak było jeszcze chłodno, stąd minky. Jak był niemowlaczkiem, naszyłam malutkie rzepki (przycięłam  je na okrągło) i było w porządku, ale z czasem, kiedy stał się większy i silniejszy, musiałam doszyć dłuższe. Myślę, że najlepiej zrobić tak od razu.



Tak jak napisałam wcześniej, stworzyłam za jednym razem mnóstwo apaszek, przy okazji szycia tej Przemkowej. Dziś pokażę wersje dla chłopców. Wszystkie są dwustronne z lekkiego materiału. W sam raz na ciepło chłodne dni, jakie mamy teraz.






Na zakończenie przedstawię mojego apaszkowego testera; Przemka. Ma na sobie odwrotną stronę apaszki (druga strona to piraty małpki na niebieskim tle). Swoją drogą zachęcam Was do wykonania takich apaszek (zamiast kupować) dla swoich dzieci, są też w sam raz na niezobowiązujący a bardzo uroczy prezent.



i jeszcze apaszka dla Martynki






Pozdrawiam :)







17 komentarzy:

  1. Pierwszy raz widzę takie apaszki i musze się przyznać, że straszliwie mnie to zaciekawiło. Podpatrzę, a jak gdzieś zbłądzę, to będę pytać. Muszę je koniecznie zrobić dla wnusiów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj tylko o zagłębieniu pod szyją. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Apaszki są świetne :) Bardzo mi się podoba woreczek-portfelik na tampony, pewnie każdej kobiecie coś takiego by się przydało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Jakoś nigdy nie pomyślałam o osobnym czymś na taką drobnicę, cieszę się z życzenia siostry :)

      Usuń
  3. Śliczne chusteczki:) A chłopczyk na zdjeciu przesłodki:)
    majowo pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie ma dnia, w którym bym się nie zachwycała :)

      Usuń
  4. Tyle chciałam napisać czytając Twojego posta ale gdy zobaczyłam śliczna twarzyczke Przemka towszystko mi wyleciało z głowy. Masz pięknego synka i doskonałego testera przy okazji. Jest taki uroczy, wprost do schrupania, łaskotania i przytualnia, A w paszczce spd Twojej reki wygląda rewelacyjnie, w ogole to wygląda jak mały model. Jestem zachwycona! Teraz czekam na zdjęcie Martynki.

    buziakuję, papa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, Martynka już była, kiedy pokazywałam naszyjnik z babeczką z modeliny :)

      Usuń
  5. Piękne szyjątka! Oczywiście apaszki genialne! Super, że wyjaśniłaś o co chodzi z tymi rzepami :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł z zapięciem apaszki na rzepy. Skorzystam,jeśli pozwolisz. Robisz fajne i ciekawe rzeczy. Dziękuję za miłe odwiedziny u mnie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) Dla mnie zapięcie na rzepy się sprawdziło, przekładam przez główkę i już zapięte, tak samo szybko ściągnięte.

      Usuń
  7. Apaszki są świetne ale mnie zachwyciła ta torebeczka..jak to fankę torebek:)) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne etui , a tester słodziaczek niesamowity :-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Super wszystkie prace. Ja również szyję ale wolę dziergać. Rozumiem doskonale jak to jest być w amoku swojej pasji . Cudny Twój synuś . Dziękuję za odwiedziny mojego bloga i zapraszam częściej . Pozdrawiam cieplutko i abyś miała zawsze radość z tworzenia .

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkie prace prezentują się pieknie, a apaszki faktycznie wyglądają na super łatwe w obsłudze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne prace, portfelik na tampony jest wspaniały, cudny ;-))

    OdpowiedzUsuń