niedziela, 21 czerwca 2015

Sylwiór klamkowy

Ostatnio naszła mnie myśl, aby odwiedzić wszystkich moich obserwatorów, ale po kolei, od samego początku , od pierwszej osoby, która postanowiła mnie obserwować, albo wybierałam przypadkowe, starsze posty i odwiedzałam osoby, które mnie odwiedziły i skomentowały, najczęściej było to na zasadzie: ... oooo, pamiętam Ją! Ale dawno jej u mnie nie było, ciekawe co u niej słychać? :) no i wchodzę... a tu: ciszaaaaa..... ostatni post, dwa, trzy, cztery lata temu.... albo wejście na blog zablokowane, tylko dla zaproszonych gości czy też blog w ogóle nie istnieje... i tak Wiecie? Strasznie smutno mi się zrobiło... czy kiedyś, ktoś zobaczy mój komentarz, wejdzie na mój blog i spotka ciszę? Ostatni post napisany przeze mnie dwa, trzy, cztery lata temu? Zrobiło mi się smutno, bo ja bardzo cenię kontakt z Wami, ale co ja mogę wiedzieć, co może się wydarzyć... Pamiętam ten szał parę lat temu, te emocje, ten zapał, wiadomo, to wszystko było dla mnie nowe, aż kręciło mi się w głowie od ilości blogów (naprawdę nie miałam pojęcia, że w ogóle istnieje blogowy światek) i od inspiracji, bo każda coś pięknego tworzyła, a ja wszystko chciałam spróbować. Odwiedzałyśmy się codziennie, dopingowałyśmy wzajemnie, no po prostu żyłyśmy blogiem. Ja żyłam. Rozumiem, że świat blogowy dla większości z nas nie jest już nowością i wolę myśleć, że te Panie, które zrezygnowały z tej części świata, teraz spędzają wolne chwile w ogrodzie, na spacerze, w pracy, na zakupach,w spa, u fryzjera, na siłowni, na rowerze, no wszędzie indziej i z kim innym, z najbliższymi niż tu. Wolę myśleć o takiej wersji, bo ta druga jest smutniejsza, a nie chcę jej do siebie dopuszczać.
Wszystko się zmienia, my też się zmieniamy, nasze potrzeby, upodobania się zmieniają. Jednym wystarcza blogownie, i mogą to robić latami, inni potrzebują czegoś więcej i zmian. I nie chcą już bloga. I są jeszcze inni...
Widzę po sobie, jak tak przeglądam swój blog... jaka ja byłam nieśmiała, trochę wystraszona, niepewna,  naiwna (aby nie napisać inaczej) czasem jak patrzę na moje starsze prace, to wolę zapuścić kurtynę milczenia. Ale niech te moje wypociny na tym blogu będą (jaka ja byłam wtedy z nich dumna! ), to przecież pięknie pokazuje drogę, jaką przeszłam i jaką idę teraz właśnie. Nie zamykam tego bloga, bo przecież nadal tworzę, nie  tworzę dla innych, nie znanych, ale dla najbliższych, dla siebie. Mam więcej czasu aby usiąść i teraz do Was pisać (jak pracowałam tworząc, mogłam pokazać jedynie zdjęcie pracy, bo na nic innego czasu już nie starczyło)... i mój blog, widzę, że się zmienia, ewoluuje jak ja. Stworzyłam dla Przemka stwora na klamkę, do przytulania, bez pośpiechu i teraz piszę, bo czuję potrzebę dzielenia się z Wami tym, co tworzę. Może inne Panie nie czują już takiej potrzeby i dlatego zrezygnowały?
Nazwałam go klamkowiec, mąż dodał sylwiór (a niech go!) no i dostała mu się nazwa sylwiór klamkowiec. Jest długi ma 57 cm i wisi na klamce w pokoju synka. Zainspirowała mnie jętka z książki "W pogoni za życiem" P. Wechterowicza (swoją drogą polecam, mądra książeczka, a ilustracje p. Dziubak przepiękne), nóżki króciutkie jak u mojego Przemka :) Z jednej strony bez ozdób, z drugiej naszyłam kółka inspirując się łuskami smoka, wyszło jak wyszło. Pokazuję zatem. Ach i jeszcze jedno, zapomniałabym w tym moim gadaniu, mój blog jest twórczym blogiem, a wyzwania lubię bardzo, jest okazja więc sylwióra zgłaszam do Diabelskiego młyna














12 komentarzy:

  1. Hmmmm... duzo ciekawych przemysleń. Ja również wracam do różnych blogów, np. do tych które kiedyś były dla mnie ważne a dzis słuch po nich zaginął. Martwię sie gdy po sobach, które się udzielały w blogowym świecie nie ma znaku zycia. Kiedyś zaglądalam brdzo regularnie do pewnej Ani do anielskiego zakątka az nagle po prostu nie pojawiały sie posty, pisalam maile ale bez reakcji, do dzis mam taki niepokój w sercu, że coś się musiało stać...
    Mój blog niedługo skończy 4 lata a ja nadal mam ten sam entuzjazm do pisania, robienia zdjęć, dzielenia sie moim rękodziełem. bywaja gorsze momenty czy zabiegane chwile i wtedy posty pojawiają się rzadziej ale jednak nadal są. uwierz mi, że tak jak Ty na niektóe moje posty z przeszłości wolalabym nie patrzeć, zdjęcia były naprawdę tragiczne ale jednak ktoś zaglądał i za to zawsze bęę wdzięczna bo wiedziałam, że warto. Blog jest ważnym elementem mojego życia, to dzięki kontaktom z zupełnie obcymi osobami, przekonałam się, że są fajni, kreatywni ludzie, że poza zawiścią jest jeszcze życzliwość. Lubię to nasze blogowanie :)

    Klamkowiec jest super i nazwany też jest fajnie :) A Przemek... ach jaki słodziak ładniutki!!!

    udanego tygodnia, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, mogło się nic nie stać ważnego, może po prostu kot zjadł klawiaturę, a komputer dodatkowo spadł z 5 piętra, i Ania z anielskiego zakątka z tego najzwyczajniej zapomniała haseł... lepiej tak myśleć niż inaczej...
      Twój blog skończył 4 lata, a Ty mało tego, że masz nadal entuzjazm, Ty się rozwijasz, że ho ho ho! :):):)
      Wzajemnie Ania :)

      Usuń
  2. Wspaniała zoologiczna nazwa dla tego sympatycznego stworka :-)Najważniejszej osobie w rodzinie bardzo się spodobał :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spontanicznie wpadła i zagościła się na dobre :)

      Usuń
  3. Super stworek:)
    pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Parę lat temu prowadziłam bloga a potem przestałam, nie wiem czemu, chyba nie miałam potrzeby i chęci, ale na szczęście wrócił zapał i znowu mam bloga. To fajne miejsce, w którym można podzielić się z innymi swoimi pomysłami i znaleźć dużo inspiracji.:-) Stworek cudowny jest, sama z chęcią bym sobie takiego powiesiła :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny klamkowiec :) Widać, że Twój synek bardzo go polubił : )

    OdpowiedzUsuń
  6. oj tak, mi też zawsze szkoda, jak osoby, które pamietam z moich początków, znikają z blogosfery :(
    sylwiór jest naprawdę zjawiskowy :)
    bardzo dziękuję za udział w wyzwaniu Diabelskiego Młyna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Stwór jest świetny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Klamkowiec jest niesamowity:) Z prowadzeniem bloga jest jak ze wszystkim w życiu. Coś się kończy, coś się zaczyna. Niektórzy prowadza bloga całe lata a inny po roku przestają. Na pewno miło jest jak ktoś, kto kończy prowadzenie bloga pożegna się z czytelnikami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Klamkowiec jest cudny!
    A mnie byłoby trudno zrezygnować z bloga, przecież to taki kawał życia, tylu ludzi!

    Miłego dnia, Ania.

    OdpowiedzUsuń
  10. ekstra..............!!! <3
    też tak mam.... miałam kilka blogów, które zniknęły.dopiero po 2h latach usunęłam je z linków. co jakiś czas zaglądałam mając nadzieję, że w końcu pojawi się jakiś nowy post, ale nie. niestety. :(

    OdpowiedzUsuń