piątek, 7 sierpnia 2015

Kolorowe cztery ściany

Pokój Martyny jest barwny, ma dwa dominujące: niebieski i różowy, zdecydowane, żywe, bardzo pozytywne kolory. Od samego początku tak zdecydowałam, choć miałam świadomość, że np. nadmiar kolorów (w przypadku ściany na przykład), nie jest polecany do sypialni dziecka, ja po prostu wiedziałam, że w odniesieniu do mojej córki, taka ilość bodźców nie będzie miała żadnego znaczenia przy zasypianiu. Ściana jest przecież ogromna jak dla dziecka, a tu jeszcze na niej pstrokate malowidło, dywan wcale nie jednobarwny, grzbiety książek wielokolorowe, i caaała reszta. Nigdy nie miała problemów z zaśnięciem, z czego oczywiście się cieszę. Bo dzieci są różne, i najlepiej obserwować malucha, Martynka, jest bardzo podobna do mnie w postrzeganiu otoczenia (ale tylko w tym podobna, no może jeszcze wygląd zewnętrzny, podobno jest jak cała ja, reszta, to cały tata, na pewno zacięcie artystyczne ma po nim :)
Przemek już niekoniecznie, i taki pokój, jaki ma jego siostra, trochę by go wymęczył. On z kolei ma golutkie ściany, kolory pastelowe; szary i mięta w przedmiotach. I jest dobrze. 
Dziś troszkę poszalałam ze zdjęciami, na blogu dotąd nie było takiej ilości fotografii, dlatego pomyślałam, że nie będę każdego z nich opisywać bezpośrednio pod zdjęciami, tylko prześlę pliki w odpowiedniej kolejności. 
Zacznę może od baldachimu, o którym pisałam poprzednio. Uszyłam tildowego konika, który zawieszony pod baldachimem, kołysze się nad łóżkiem. 
Jedna ściana jest zarezerwowana na malowidło, już o nim kiedyś pisałam, o TU, więc pokażę tylko zdjęcia. Pod śląskim kamieniem węgielnym, nakleiłam okleinę tablicową, w tym miejscu, może sobie malować kredą, aktualnie uczymy się na zegarku, stąd tarcza ze wskazówkami. Trochę będzie mi żal, kiedy przyjdzie czas na zamalowanie obrazu, liczę się z tym, że rośnie mi dziecko, sama też zaczynam dostrzegać, że już teraz powoli, niektóre rzeczy przestają pasować. Były dobre dla 2 - latki, niekoniecznie dla 6 -latki.
Przy drzwiach jest wnęka z półkami, a na niej rzecz oczywista: książki, które kocham miłością wielką. Moje dzieci też. Przeczytałyśmy setki (naprawdę, nie żartuję :), jesteśmy świeżo po Ani z Zielonego Wzgórza, obecnie czytamy o rodzinie Pożyczalskich. Polecam, przeeeecudna historia! Ilustracje w  tych książkach są autorstwa Emili Dziubak, mojej ulubionej ilustratorki..
Opowieść o wspomnianej rodzinie mieści się w V tomach, my mamy trzy, ostatnio została wydana czwarta część Pożyczalscy w przestworzach, której jestem bardzo ciekawa, wydanie ostatniego tomu planowane jest na rok 2016. 
  To nie są wszystkie książki Martynki, część z nich jest w witrynce w korytarzu łączącym garderobę z pokojem Przemka. 
Każdy przedmiot w Jej pokoju nie jest przypadkowy, Ona ma taki malutki pokoik, że musiałam kilka razy zastanowić się nad każdym zakupem. A to też dlatego, że lubię otaczać się pięknymi przedmiotami, te które ma, są mocno wyszukane, 5 lat temu, jeszcze u nas w Polsce niedostępne, np. lampa na nocnym stoliku, o kupno pozytywki, tej właściwej, te nie było łatwo ... myślę, że pokój mojej córki, to też spełnienie moich dziecięcych marzeń. W każdym bądź razie urządzałam go bawiąc się niczym dziecko.