poniedziałek, 7 września 2015

I co dalej?

Tak się głowię nad tym, co dalej z tym moim blogowaniem, że głowa mała. Oczywiste stało się, że często postów zamieszczać nie będę, przynajmniej nie w najbliższym czasie, być może dopiero na następny rok, ruszy cośśśś z kopyta, ale póki co, to tak słabiutko, jeden post na miesiąc, a i tak musiałam się nieźle natrudzić z tym, którego teraz piszę, by go umieścić. Bardzo tęsknię do tego naszego społecznego, blogowego światka, do Was mnie rwie :), i dlatego, wieczorami, kiedy dzieci w łóżkach dawno już, ścierałam spinacze, naklejałam, suszyłam, lakierowałam, no trwało to w sumie trzy tygodnie, ta moja twórcza robota, aby Wam pokazać, aby się przywitać z czymś, bo z pustymi rękoma, to jakoś głupio...
Mój blog się zmienia, widzicie to? Ja to ostatnio zauważyłam, więcej mnie się pojawiło, i tylko śmiga mi przez głowę myśl, czy aby to dobrze? Czy Wy tak chcecie? Czy lepiej abym skupiła się wyłącznie na tworzeniu, i pokazywaniu.... bo z takim zamiarem zresztą powstał ten blog. A ja tu próbuję przemycić słowa, pokoje dzieci, jakieś książki, zabawki, no słowem, co się u mnie czasem dzieje, o czym chciałabym opowiedzieć, bo przecież ja już nie tworzę wyłącznie, a tworzę przy okazji... tylko pytanie, czy przez to nie uśmiercę tego bloga totalnie? Pamiętam historię dziewczyny, która pisała o wnętrzach, jej blog cieszył się powodzeniem, do czasu, kiedy zmieniła swoje zainteresowania, i zaczęła pisać o kosmetykach, torebkach. W zasadzie jej blog padł natychmiast. Czy z moim będzie podobnie?
No zobaczymy jak to będzie. 
Spinacze, które ozdobiłam dekupażem, to takie niepozorne maleństwa, przy których było sporo pracy. Choć zdjęcia wcale na to nie wskazują, powstały w celu spinania prania, dlatego też zanim je ozdobiłam i polakierowałam (trzy razy), zabezpieczyłam kilka razy drewnochronem. Część sobie zostawię, a reszta pójdzie w świat w postaci drobnych upominków. Swoją drogą polecam Wam takie rozwiązanie, takie spinacze nie są drogie, ale w taki sposób ozdobione, mogą stać się niezobowiązującym, ale i też uroczym prezentem. 
Od jutra zabieram się za papier, więc kolejny post będzie poświęcony jemu właśnie, a może raczej, temu, co z niego wymodzę. A jako, że ma to być na prezent wrześniowy, to jeszcze się w tym miesiącu spotkamy :)