poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Festiwal Świadomych Rodziców


W niedzielę w Katowicach, w Międzynarodowym Centrum Kongresowym odbył się Festiwal Świadomych Rodziców. Zanim tam pojechałam, przeczytałam o tym, że mają się odbyć warsztaty, prelekcje dla rodziców, dzieci oraz targi z oryginalną modą dziecięcą, daleką od tej z sieciówek.
W myślach chodziłam między stoiskami, bez pośpiechu oglądałam, dotykałam, zadawałam pytania, słuchałam odpowiedzi, prowadziłam ciekawe rozmowy...
Na początku była obserwacja, jak już dzieci mniej więcej rozpoznały teren, to już nie był to Festiwal Świadomych Rodziców, tylko balony i skakanie między stoiskami z atrakcjami dziecięcymi, omijając stoiska z modnymi ciuszkami i akcesoriami.
Wytańcowałam się za wszystkie czasy.
Ale nic straconego, bo na przykład dowiedziałam się o takiej organizacji jak Dom Aniołów Stróżów, która prowadzi pomoc dzieciom, młodzieży i rodzinom wykluczonym społecznie. Swój program realizują w śląskich dzielnicach biedy poprzez świetlicę terapeutyczną dla dzieci w wieku przedszkolnym, szkolnym, socjoterapeutyczny klub młodzieżowy, poradnie rodzinną, pracę uliczną, animacje lokalną... pomagają dzieciom, młodzieży, rodzinom ze środowisk marginalizowanych, zagrożonych demoralizacją, przestępczości i uzależnieniami bez konieczności opuszczania przez nie domów, szkoły, swojego środowiska. Więcej na ten temat można się dowiedzieć na stronie anioly24 
Zatrzymaliśmy się też przy stoisku, w którym prowadzone były luźne zajęcia z sensoplastyki. 
Dzieci były w siódmy niebie rzecz jasna, mogły bezkarnie wyszaleć się w ziarnach i chrupkach. 
Zajęcia z sensoplastyki WyTworzyMy cechują się pełną swobodą twórczą; nie ma ingerencji, narzuconych tematów. W swojej ofercie mają legalne brudzenie, eksperymenty dla dzieci, warsztaty plenerowe, sensoryczne urodziny, więcej możecie zobaczyć na stronie WyTworzyMy
Poznałam też bardzo miłą panią, po ASP w Katowicach, która prowadzi galerię w tymże mieście, do Jej stoiska jak magnes przyciągnęła dziecięca ilustracja. Piękna! Tak samo jak strona, wspaniała, kolorowa, koniecznie wejdźcie Kurka bez Piórka
Na sam już koniec, kiedy Młode postanowiło spocząć na sekundę, odkryłam...
 I Love Rolki
Moją uwagę zwróciła pewna młoda dziewczyna, na oko.... na pewno przed 20, tak sobie pomyślałam, ale była daleko więc mogłam się mylić... słuchajcie... takie robiła piruety na tych rolkach, że hej. Powiem wprost. W szoku byłam, zdumiona totalnie, że tak można.
Kiedy wróciłam do domu, sprawdziłam: dziewczyna nazywa się Justyna Czapla, ma 16 lat, za sobą mnóstwo zdobytych medali, zdobyte w Polsce i za granicą. Przykładowy filmik z jej udziałem TU (zwróćcie uwagę jak dziewczyna omija przeszkody mając zasłonięte oczy... bajka! Ja z zamkniętymi oczyma mogę co najwyżej wymyć naczynia... taka różnica) wywiad z wówczas 12 letnią Justyną TU i jej strona TU
...i tak się zastanawiam - bo ja nadal o Justynie Czapli - ile musiała w swojej karierze łożysk wymienić? :) O godziny spędzone na ćwiczeniach nawet nie pytam, zapewne sumy nie ogarnę... wielki szacunek... taka młoda dziewczyna a jest już na takim etapie w swoim życiu. Czuję się żałośnie przy takich talentach... jeszcze chwila a będę mieć 40, Justyna jeszcze 18 nie ma, mogłaby być moją córką... a już talentem przewyższa mnie zdecydowanie. A przecież wiadomo, że musiała poświęcić mnóstwo czasu i pracy by zdobyć takie umiejętności. Podziwiam.

Martyny spódniczka  - H&M
Torebka zamszowa szaro niebieska -  DaWanda
Chustka w rybki -  La Millou
Mam dla Was 15% rabatu w sklepie Trzecia Połowa  w miejscu kodu trzeba wpisać; SilesiaKids (rabat trwa do 1.06.2017, nie obejmuje produktów w promocji)

sobota, 22 kwietnia 2017

Rejs


Ja to tak mam.
Myślę sobie, zrobię kartki, zaproszenia na Komunię Świętą Martynki, przecież kupować ze sklepu nie będę, bo to głupio, by rękodzielniczka jakieś kartki taśmowe kupowała... rozumiecie... myślę, że Ci, co tworzą wiedzą o co chodzi.
 Pokupowałam, co trzeba było, powyciągałam z pudełek, to co już miałam, rozłożyłam, ogólna wizja, jako taka już dawno się pojawiła, ale popracowałam nad szczegółami, by niespodzianek nie było.
Pranie do pralki, obiad wstawiony do piekarnika, dzieci przykazane miały, by na czas mamy Tworzenia, przez wielkie "T", zajęły się sobą....
Usiadłam przy biurku. Dobra, nie ma co zwlekać, jedziemy z robotą.
... trzy dni przymierzałam się do tych kartek, bo jak już usiadłam przy tym biurku, okazało się, że dzieci nie umieją wykonywać najprostszych czynności, zlew musiał się zapchać, pralka za szybko wyprała, a tu siku, głodny (a) czy coś w tym stylu.
Już pomijając fakt, że mimo ustalonych szczegółów w mojej twórczej główce, była przeraźliwa Pustka.
Pustka raz jeszcze.
A tę pustkę, co się nie da niczym zapełnić, to ja mam zawsze przed jakimkolwiek tworzeniem.
No nie wiem jak zrobić ten pierwszy krok. Od czego zacząć. Wymówek wtedy na ten czas, by odwlec, co nieuniknione to tysiąc... jak nie więcej.
Aż w końcu, wołam wszystkim głośno, że Tworzęęęęę...!
I nie przeszkadzać.
Ostatecznie, nieodwołanie. Natychmiast.
Zabieram się tak nieporadnie, odchodzę od biurka, po chwili wracam, coś dodam, odejmę i tak do czasu, aż wiatr w żagle...
I płynę z tworzeniem aż miło.
Pełen relaks, i fizyczny i umysłowy. Pasja jednak to pasja. Trzeba ją poczuć, by zrozumieć.
I w końcu, do portu zawitam niespodziewanie, kotwicę zrzucam, na znak, że to już finito... właśnie
... pozostaje później tęsknota, że już koniec, a tak fajnie było...
I myśl by w rejs wypłynąć raz jeszcze....

W własnoręcznym tworzeniu świetna sprawa jest z tym, że ze zwykłego papieru, kilku koraliczków, paru mediów, można wyczarować nie byle co :) Zakupy do zaproszeń, tam gdzie najczęściej Na-Strychu