czwartek, 16 marca 2017

Chałwa


Czynność czytania etykiet mam już tak wpojoną, że robię to machinalnie, czasem nawet nieświadomie, po prostu muszę wiedzieć, co kupuję, choć trochę. Bo jeszcze przecież nadal się uczę, jeszcze, pomimo, że już wiele wiem, łapię się na czymś, co okazuje się dla mnie niespodzianką. Sprawnie wyłapuję w składzie oleje, tłuszcze utwardzone (pisałam o tym Tutaj ) oraz...
Są takie cuda w sklepowych słodyczach, które omijam szerokim łukiem. Jest nim na pierwszym miejscu syrop glukozowo - fruktozowy, cukry, tłuszcze utwardzone i chemiiiii... że hej!
Ale ja skupię się na razie na syropie glukozowo - fruktozowym.
Został wynaleziony w Stanach Zjednoczonych, i był odpowiedzią na rosnące ceny cukru, został on wprowadzony w latach 70 - tych XX wieku do masowej produkcji - był po prostu tańszy, łatwiej go było transportować, rozlewać, mieszać z innymi cieczami, czy substancjami podczas procesu produkcyjnego. Nawet się nie krystalizuje, zapobiega wysychaniu produktów, w których się znajduje, hamuje nawet rozwój drobnoustrojów. Cudny ten syrop jest. Dla przedsiębiorców rzecz jasna. Występuje pod nazwą handlową izoglukoza, wysokofruktozowy syrop kukurydziany. Dla nas konsumentów nie ma żadnych plusów... może cena, produkty z dodatkiem takiego syropu nęcą ceną.
Jak już zaczęłam czytać etykiety to odkryłam, że był on wszędzie, w niemal we wszystkich produktach, które spożywałam, i którymi karmiłam moją rodzinę. Wszędzie niemal. Dla mnie to było straszne. Nagle do mnie dotarło, że czeka mnie prawdziwy przewrót, bardzo mnie to zniechęciło, ale metodą spadania na dno i odbijania się od niego, udało mi się go całkowicie wyeliminować z codziennego jadłospisu. Przyznaję, że czasem się denerwuję, kiedy moje dzieci są za moimi plecami karmione tym czymś u dziadków, w gościnie u kogoś, w szkole...! Ten wykrzyknik odniósł się do szkoły... ale w sumie do dziadków, cioć, wujków też... w moim otoczeniu ciężko było ludziom zrozumieć, z resztą nadal jest, że zamiast paczki cukierków wolę dać dziecku jabłko, zamiast soku K.... tego sławnego to moje dzieci wolą pić wodę. 
 Ale dobrze, bo czuję, że się rozpędziłam, poruszyłam temat na osobny post.
Syrop glukozowo- fruktozowy dodawany jest do napojów gazowanych i niegazowanych, soków*, syropów do rozcieńczania z wodą, tych w aptece... w dziale ze zdrową żywnością też spotkacie syrop glukozowo - fruktozowy (!) czasami się podśmiewuję, kiedy czytam etykiety, zwłaszcza te na przodzie, gdzie się producent chwali- bez konserwantów i sztucznych barwników, a na odwrocie etykiety najczęściej... syrop glukozowo - fruktozowy na pierwszym miejscu..., owoce kandyzowane, słodkie alkohole, słodycze, konserwy, sosy, jogurty (zwłaszcza te z 0%), desery mleczne, lody, dżemy, musztardy, keczupy... lista jest naprawdę długa.
Możecie się domyślać, że syrop ten może mieć negatywny wpływ na nasz organizm... otyłość, cukrzyca typu 2, zaćma cukrzycowa, zaburzenia lipidowe, nadciśnienie tętnicze, dna moczanowa, niealkoholowe stłuszczenie wątroby, nowotwory....lista też jest długa)
Ach! Powinnam napisać jeszcze o jednej ważnej sprawie, czytanie pobieżne o negatywnych skutkach (tak jak ja opisałam powyżej, dlatego dodaję tę notkę )nigdy na mnie nie działało, temat zawsze spływał po mnie jak po przysłowiowej kaczce. Kiedyś, kiedy jeszcze źle się odżywiałam czytałam o szkodliwości cukrów, że otyłość, że cukrzyca, i że coś tam jeszcze... to były informacje, które do mnie docierały co jakiś czas, nieregularnie więc nie na tyle by mnie zatrzymać. A cukier szkodliwy, szkodliwe to i tamto, wszystko jest szkodliwe, na coś umrzeć trzeba... i nadal taka bierna. Ta bierność też brała się stąd, że kompletnie nie wiedziałam, co zrobić dalej kiedy pozbędę się śmieciowego jedzenia. Co dać córce (wtedy było jedno), mężowi do jedzenia w zamian...
Ale od kiedy staram się o zdrowie, czytam, słucham, rozmawiam to ten temat żyje. Chcę wiedzieć więcej, więcej rozumieć, być bardziej świadoma, codziennie staram się pogłębiać swoją wiedzę. To naprawdę działa. 
W żaden sposób nie jestem w stanie wyczerpać tego tematu. Ale trochę go poruszyłam, bo jest on dla mnie ważny. Tłumaczy on moją decyzję o usunięciu tego syropu z mojego życia, z życia mojej rodziny, a ta decyzja to była jedna z najlepszych jakie podjęłam. Mam małe dzieci, obserwują mnie, widzę, że też naśladują. Mam nadzieję, że kiedy będą mięli swoje własne rodziny, nie będą musieli walczyć o zdrowie jak ja... bo zdrowe odżywianie będzie dla Nich czymś naturalnym. 
A dokładniej... chcę Wam dać do zrozumienia, że te zdrowe odżywianie to z domu rodzinnego powinno wyjść, to rodzice powinni dawać przykład, nie ma sensu mówić dziecku, że coca cola jest niezdrowa kiedy samemu się ją popija, że powinno się jeść dużo warzyw, a tymczasem na obiad pół marchewki i jeden liść sałaty, obok mnóstwo mięsa i ziemniaków w sosie... z torebki aby było zabawniej. Piszę to z własnego doświadczenia.

Uwielbiam chałwę. Po prostu uwielbiam, przez duże "U", mogę nawet napisać o miłości :) Sklepowe odpadały... moja wyobraźnia nie pozwalała mi na ich zakup, bo kiedy sobie pomyślałam, że do mojego brzucha trafia takie śmieciowisko... naprawdę nie było to przyjemne uczucie. Od, w sumie, nie pamiętam od kiedy, chałwę robię sama. Domowa smakuje inaczej niż sklepowa. Na początku uważałam, ze gorzej, teraz nie wyobrażam sobie w ogóle bym mogła sklepową, nawet za nią nie tęsknię. 
Domową robię na szybko, składniki mielę, kroję, mieszam, chłodzę i jest. Ale na potrzeby tego postu trochę bardziej się postarałam. Jak zachęcę choć jedną osobę, do zrobienia chałwy będę bardzo ale to bardzo szczęśliwa! :)
To są chałwy według mojego pomysłu. 
Zaczynamy

Podstawa chałwy

  • Słonecznik łuskany
  • sezam niełuskany
  • płatki jaglane
  • nasiona konopi
  • kurkuma
Mieszam, dzielę na części, w tym przypadku na 3. Do każdej sproszkowanej części na koniec dodaję roztopionego oleju kokosowego (koniecznie nierafinowany) by związać masę. Bez oleju masa nie da się ukroić. 

Migdałowa z olejem lnianym
Do podstawy dodaję starte migdały, migdały pokrojone w słupki, kostkę, owoce goji, żurawina, olej lniany nierafinowany, syrop z tapioki, roztopiony olej kokosowy. Mieszam dokładnie, do formy i do lodówki, schłodzoną pokroić.

Z masłem orzechowym
Do podstawy dodaję masło orzechowe bez soli i cukru, pokrojone pestki dyni, pistacje pokrojone, łyżka lub dwie słodzidła. Ja używam syropu daktylowego/ z tapioki/ inne w tym stylu
wiórki kokosowe (najlepsze te bez dwutlenku siarki), roztopiony olej kokosowy do związania masy, wymieszać i do lodówki do schłodzenia. 

Bakaliowa
Do podstawy dodaję pokrojone suszone owoce, pokrojone orzechy, świeże daktyle,* wiórki kokosowe (najlepsze te bez dwutlenku siarki), olej z pestek dyni, roztopiony olej koksowy do związania masy i do lodówki do schłodzenia.
Nie potrzeba słodzić dodatkowo, owoce suszone robią swoje :)


Ciekawostki

Olej z pestek dyni ze Styrii firmy Birnstingl
Najwspanialszy najcudowniejszy olej z pestek dyni, do jakiego dotarłam. Już nawet nie mam ochoty testować dalej, szukać jeszcze lepszego. Tak się czasem zastanawiam czy to jest możliwe. Dodaję go gdzie się da, i do słodkiego i do słonego. Super, polecam!

Drewniane akcesoria, tworzę powoli kolekcję od Graciarnia rękodzieło, cudowna jest ta łyżka do przypraw, taka delikatna a jednocześnie mocna, sama przyjemność trzymania... i patrzenia.
Kubek z Muminkami od Muurla, nasza miłość, moja i dzieci, sprowadziłam parę lat temu, w Polsce jeszcze ich wtedy nie było. Teraz są wszędzie, po bardzo atrakcyjnych cenach.



Kiedyś słuchałam w radiu audycji na temat soku K. , dla dzieci... pewien pan podczas audycji opowiedział, że zostawił na noc, a była zima, sok K.  w aucie, sok nie zamarzł, było bodajże -8, w tej temperaturze zamarzają trakcje kolejowe... pomyślcie o tym... ?
W tej sprawie wypowiedział się nawet rzecznik Korporacji, ale to takie lanie wody, frazesy nic nie znaczące były coś w stylu, że powszechnie używany, zatwierdzony przez Komisję Europejską, spełnia wszystkie normy (a swoja drogą jest to dla mnie zagadka, naprawdę).

* Kwas fitynowy aby choć trochę pozbawić orzechy i owoce tego kwasu moczę je na kilka godzin lub na całą noc w letniej wodzie, wypłukuję i suszę w piekarniku. Orzechy włoskie po takim suszeniu mają wspaniały smak! 



14 komentarzy:

  1. omomo ale bym zrobiła to cudo sama w domu:D i potem sie nim zajadała;D obserwuję z miłą chęcią i zapraszam serdecznie do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To śmiało, robi się ją bardzo szybko :)

      Usuń
  2. Bardzo fajny wpis, muszę przyznać że etykiety czytam dopiero od kilku miesięcy i to też nie do końca z własnej woli tylko popchnęła mnie do tego cukrzyca ciążowa. Na początku szok, że w prawie każdym składzie jest masa cukru i wszystko co jadłam do tej pory musi iść w odstawkę :) a teraz zaczynam doceniać tą dietę i zdrowe odżywianie. Za chałwą nigdy nie przepadałam ale mój mąż ją uwielbia i chyba już wiem co dostanie na urodziny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten szok to chyba jest u wszystkich, co zaczynają się lepiej odżywiać...
      Myślę, że to będzie udany prezent :D Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Bardzo lubię chałwę ale jeszcze takiej domowej nie jadłam a tu wygląda przepysznie, olej kokosowy nierafinowany używam w kuchni jak i w kosmetyce zamiast kremów, zdrowa żywność to coś dla mnie :-) bardzo kuszący blog, już nabrałam wielkiej ochoty na chałwę domowej roboty, Dziękuję i Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chałwa domowa a sklepowa to są zupełnie różne smaki, myślę, że niektórym może być ciężko się przestawić..
      Olej kokosowy wykorzystuję tylko w kuchni, wiem, że można w kosmetyce... rozumiem, że się sprawdza? I to na dzień czy na noc?
      Również pozdrawiam :D

      Usuń
    2. Ja używam olej kokosowy na noc, zmywam makijaż olejem kokosowym i wodą z cytryną przy tym skóra jest nawilżona, pozbyłam się trądziku różowatego, mam promienną zdrową skórę :-)

      Usuń
  4. Ależ trafiłaś z tematem posta :D Już od jakiegoś czasu ,,chodzi za mną ,, chałwa, mam na nią ogromną ochotę i ze względu na jej właściwości dla zdrowia jak i dla pofolgowania łakomstwu ;))Chcę zrobić, ale jeszcze nawet nie zaczęłam wertować przepisów, Twój trafił się w idealnym momencie :) Już spisuję i na bank wkrótce zrobię :)
    Bardzo dziękuję za przepis i pozdrawiam serdecznie, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to dobrze trafić, bardzo się cieszę :D
      Polecam chałwę z masłem orzechowym, dzieci stwierdziły, że jest najlepsza. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Podczas choroby na antybiotyku z masa skutków ubocznych (swoja droga zlapalam je wszystkie oprócz zoltaczki) zaczelam oglądać nagrania Jerzego z. Wiem ze byl to skutek antybiotyku, ale cholera jasna przerazil mnie nie na zarty i naprawde do mnie dotarlo wiele rzeczy. Szczesliwie z Jerzego Z. sie wyleczylam (póki antybiotyk ze mnie nie zszedł bylam jego bezmyslna fanka), a jeszcze szczęśliwiej wiele rzeczy we mnie zostalo. Wiem, ze czeka mnie walka z rodzina i sama soba, masa czytania i samokształcenia, ale przeciez warto. Podziwiam Cie za to co robisz, i ze sie nie poddajesz. Jestes najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za wstawiane przepisy i uświadamianie nas szaraczków! :-*

      Usuń
    2. Z tym antybiotykiem to tak groźnie zabrzmiało... zdrowia życzę, by nie było nawrotu. Mnie też swego czasu ukryte terapie wystraszyły, no trudno.
      To ja przesyłam mnóstwo pozytywnej energii z taką wielką siłą, bo walka może być ciężka (ja to piszę na podstawie własnego doświadczenia - mój mąż to taki uparty człek, że mnie wymęczył z tą upartością:), ale wcale tak być nie musi, i może u Ciebie to będzie luzik, że się tak wyrażę...?
      Ja się nie poddaję bo widzę efekty.... tak się właśnie zastanawiam, czy chodzi mi o uświadamianie, czy o pisanie na moim blogu tego, co dla mnie ważne, ale faktycznie z innego punktu widzenia to może być uświadamianie... Ostatnie, co Mogłabyś o sobie powiedzieć, to to, że Jesteś szaraczkiem :D Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Ślinka poleciała i choć jestem na diecie to jutro bede grzeszyć :) pozdrawiam cieplutko <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Z czytaniem etykiet mam to samo. Choć pewnie z innych powodów je czytam. Ale to czytanie uświadamia co producenci dodają do jedzenie. Moje prawdziwe oburzenie budzi fakt, że dziś chleb trudno zrobić bez tysiąca dodatków. To znaczy problem z tym mają duże firmy;) Chałwę uwielbiam choć przyznaję bez bicia, że kupuję sklepową.

    OdpowiedzUsuń