piątek, 30 czerwca 2017

Korona



Całkiem przypadkowo miałyśmy z Martynką wyprawę do lasu, Przemek został z Tatą, a My w auto i już nas nie było.
Same zrobienie przeze mnie korony potraktowane zostało jako coś normalnego, bez fajerwerków,  bo kiedyś takie były, pewnie bierze się to stąd, że widzą  mnie nieustannie coś tworzącą. W którymś momencie zaczęło to być dla nich naturalne, zwłaszcza dla starszej. Tak domniemywam.
A całe zainteresowanie wygląda teraz następująco: Przemek siedzi koło mnie i bacznie obserwuje, co robię, najczęściej milczy i tylko z czasem dopytuje się o jakiś szczegół. Martyna natomiast przychodzi co jakiś czas i kontroluje kolejne etapy tworzenia  albo pyta się czy może mi w czymś pomóc, albo kiedy już praca prawie skończona, szykuje sesje zdjęciową, takich mam oto współpracowników.
Ty razem zaskoczyłam Martynkę i zaproponowałam, że zdjęcie korony możemy zrobić w lesie, z jej osobą w roli głównej i czy się zgadza?...  Możecie się domyślić ile było pisków i pajacyków...
Bo ja jestem mamą energicznej córki, ciągle paplającej, śmiejącej się i wygłupiającej, z tysiącem myśli kłębiących się w głowie, wypadających z ust niczym seria z karabinu maszynowego, mającej złe humory w takim samym natężeniu. Jest jak balon, który pęcznieje pozytywną energią, która Ją niemal unosi, jest wyjątkowo przyjemnie... a potem trzask. Ma focha, tak samo ekspresyjnego.
Nasza rozmowa podczas robienia zdjęć:
- Martyna jak mam ci zrobić zdjęcie, gdzie wyglądasz dostojnie, kiedy mi się ciągle śmiejesz, przestań już, skup się Królowo
- Nie mogę - śmieje się pod nosem, widać, że się stara opanować ale nie wychodzi - Wiesz.... - wsłuchuję się, co chce powiedzieć, ton jej głosu wskazuje, że chce się podzielić bardzo ważną wiadomością - Nie mogę się doczekać obozu, poznam nowe przyjaciółki!.... Będę mogła wziąć na basen ten czarny strój...
- Ty, a co mnie tak tu maglujesz znowu z tym strojem? Dobrze wiesz, że to jest ciężki piankowy strój, nad morze raczej się nadaje, by ci dupka nie zmarzła....Schyl głowę.... jeszcze niżej.... nie chcesz może ten z wiszącą muszelką...? - słyszę jej śmiech
- Może być z muszelką mamo... zrobisz mi takie zdjęcie, jak idę i ta narzuta mi tak zwisa...?
- Zwisa ci ale korona... -  poprawia ją
 - I ja się wtedy tak odwrócę, a Ty mi zdjęcie zrobisz, albo jak...
- Martyna zamknij buzię... teraz! - Buzia zamknięta, jest jedno udane zdjęcie. Jesteśmy już kilkanaście minut, a to dopiero pierwsze zdjęcie, przy tym tempie do wieczora się nie uda, kiedy każde ujęcie zrobione to jak łut szczęścia, ale pozwalam Jej ciągle mówić, bo wtedy nie pozuje, nie robi minek, nie myśli o tym podczas ciągłego paplania. Już wolę paplanie niż minki.
- Albo jak trzymam te truskawki w ręku -  mówi nadal demonstrując - będzie wyglądało super!
- Słuchaj umówmy się tak, ja teraz zrobię zdjęcia, jakie Ja chcę, a potem zrobimy jakie Ty chcesz - ok? To ja ciebie zaprosiłam na sesję a nie odwrotnie. Skup się - śmieję się, bo rozbawiła mnie sytuacja
- Będę mogła oprzeć się przy tym drzewie... a ty mi wtedy zrobisz zdjęcie
- Jak dla mnie możesz wtedy robić nawet fikołki...
- Przestań tak mówić, dobrze wiesz, że zdjęcie wtedy nie wyjdzie - mówi pouczającym tonem
- Ale ty jesteś zabawna, ty moja Leśna Królowo!... daj mi tu buziaka, natychmiast, Ty moja fotografko... Albo nie idź! Stój! - stanęła, udało się, kolejne zdjęcie zrobione.
I tak mniej więcej toczyły się nasze rozmowy, podczas których operowałam aparatem. Nie przypominam sobie chwili milczenia. Te zdjęcia, które widzicie są złudne :)
Zauważyłam też, że Martynie najwięcej radości sprawiła perspektywa babskiego wypadu niż sama sesja, to że mogłyśmy być razem.
Czułam to całą sobą.
Jeszcze w oczach mam obraz mojej córki, kiedy wracałyśmy do domu,  śpiewała wespół z Kają jej nowy przebój "Po co", nie moja bajka wprawdzie, gdybym jechała sama przełączyłabym na inną stację... ale przyjemnie było patrzeć jak się tak wywija te moje dziecię w fotelu obok... jak wychyla się przez okno głośno śpiewając, była taka radosna
....Taka mała kobietka się z niej robi....
I bardzo ale to bardzo jestem szczęśliwa, że mogę być blisko... by trzymać mocno ten balon, by go wiatr nie porwał

Koronę stworzyłam z tekturki przemalowanej na zielono, na wierzchniej części na dole obkleiłam ozdobną tasiemką, cała ważna reszta to mech, koraliki w kolorze czerwonym, różowym oraz grające główne skrzypce leśne zwierzątka od Mysiogonek
Można je pobrać, Mysia Sztuka - Party Time- Party Time I oraz Party Time 2, na dole w opisie strony jest link do pobrania.
Do korony potrzebna jest jeszcze wyprawa do lasu....

19 komentarzy:

  1. Rany! To chyba jakaś Księżniczka Natury! Piękna w tej koronie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ulubione zdjęcie, to 5 od góry, w tym skupieniu wygląda na niezwykle skupioną, uduchowioną...

      Usuń
  2. CUDOWNIE!!! Zdjęcia przepiękne, a Twoja córcia w tej koronie i kocu wygląda obłędnie - jak z bajki! Jestem pod mega wrażeniem pomysłu, wykonania zdjęć, no ii tego, że Mała Księżniczka chciała pozować :) Brawa dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej... ślicznie, nastrojowo :) zdjęcia mnie zachwyciły, piękna Księżniczka, wspaniałe ujęcia, i ta urocza korona... Tekst czytało mi się super, jest taki od serca, ciepły, i wzruszający... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sesja w tym lesie to jednak była trafiona, choć mojej Martynie bardziej pasują krótkie spodenki i proca zatknięta z tyłu w kieszeni, z czapką na bakier, i koniecznie smugą błota na którymś rozgrzanym policzku, tak tak korona z tą narzutą pięknie się spasowała. Dziękuję za ciepłe słowa :)

      Usuń
  4. Rewelacyjna jest :) fantastyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sesja moze i dluga ale efekt fantastyczny :) świetnie wyszły te zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest jedno moje ulubione zdjęcie, 5 od góry i chociażby dla tego zdjęcia warto było.

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia, a korona bardzo pomysłowa! Córcia pozuje jak profesjonalistka. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta korona to była praca na konkurs organizowany w Mysimogonku na Instagramie; kreatywne wykorzystanie zwierzątek leśnych. Takie pozowanie, to wcale łatwa praca nie jest, zwłaszcza przy Jej temperamencie... Również pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Korona bardzo pomysłowa, ale sama sesja - bezcenna! Cudne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, zostanie nam ciekawa pamiątka.

      Usuń
  8. Świetny pomysł z koroną, leśny piękny klimat i mała urocza wróżka lasu jak w bajce :-) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten pomysł z koroną, to na potrzeby konkursu w mysimogonku, przedwczoraj otrzymałyśmy informację, że wygrałyśmy :) Również pozdrawiam

      Usuń
  9. Klimatyczna sesja... Cudownie!!! Korona równie piękna!
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna sesja! Ależ będzie pamiątka na lata.

    OdpowiedzUsuń