sobota, 9 grudnia 2017

SMERFNE KOSZULKI - ręcznie malowane postaci Smerfów


Miałam taką wizję, że idziemy ulicą razem, jak czterech wspaniałych. Jak w filmie.
Jest lato, na sobie mamy założone koszulki z krótkim rękawem. Idziemy na całej szerokości ulicy, ot taka zwykła rodzina. Tylko otoczenie egzotyczne, w tle być może gra muzyka, piękne kadry...
Jesteśmy radośni, przekomarzamy się, uśmiechy posyłamy szczęśliwe,
Widziałam ten efekt zaskoczenia, jaki możemy wywołać tyłem koszulek, bo czy ktoś widział takie koszulki? Ja w swojej wyobraźni, widziałam, że tylko my takie mamy...
Tak było w sierpniu, bo wtedy skończyłam je malować, ale bardzo chciałam najpierw zrobić sesję zdjęciową, by naprawdę super wyglądało to na blogu, a dopiero potem w nich wyjść do ludzi.
Wyobraźcie sobie, że na tę fotogeniczną ulicę w nich jeszcze nie wyszliśmy, a sesję dopiero udało mi się zrobić w tym tygodniu. Nie spodziewałam się, że takie utrudnienia będę mieć, by znaleźć fotografa, który zechciałby nam zrobić zdjęcia. Mocno zaskoczona jestem.
Aby wyjść i pokazać moje malowidła, będę musiała zaczekać do następnego roku, choć ta moja zabawna wizja jest już nieaktualna, jakoś dotarło do mnie, że to zwykłe koszulki takie...
To tyle jeżeli chodzi o próżność...
Rzeczywistość zweryfikowała moje marzycielskie plany w sposób następujący:
Zdjęcia są autorstwa mojego i zaproszonej do pomocy Szwagierki, za co dziękuję jej wielce, gdyby nie jej pomoc, nadal bym się błąkała.
Doszedł jeszcze Mąż, który skurczył się na samą wiadomość, że ma uczestniczyć w sesji..
Ujęcia nie są wykonane w plenerze, na widowiskowej ulicy tylko zrobione na szybko przy jednej ze ścian w mało nasłonecznionym salonie, które w żaden sposób nie oddają wyjątkowości koszulek.
I ten mój look nieszczęsny...
Oczywiście żartuję :) :) :)
...Koszulki jak koszulki, pomalowane farbami, z postaciami smerfów, nic odkrywczego. Jedyna ich wyjątkowość polega na tym, że są personalizowane... Martynka ma postać baletnicy z tyłu a z przodu Smerfetkę na rolkach, Przemek lubiący kopać, ma piłkarza z tyłu a z przodku Smerfa wbijającego łopatę do ziemi, Papa Smerf z "Tą" miną i radością wielką podczas sukcesu na murawie, a ja... pędzel i torcik... miłośniczka tworzenia i wszystkiego, co słodkie.

Postaci Smerfów nie pojawiły się na moim blogu po raz pierwszy, kiedyś miałam przyjemność stworzyć bransoletki, kolczyki Tutaj albo Tutaj

8 komentarzy:

  1. Świetne koszulki,a sesja moim zdaniem bardzo udana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne koszulki :) bardzo fajnie w nich wyglądacie - taka wesoła, smerfna rodzinka :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sesja bardzo mi się podoba. Pomysł na smerfowe koszulki - świetny! Nie jestem zazdrośnicą, ale ociupinkę zazdroszczę Ci talentu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A coś Ty! - sesja rewelacja! Akurat na tę porę roku!. Fajna rodzinka fajnie się bawi, nie przejmując się burą jesienio-zimą :). Co do pozostałych rozterek twórczych - jedna koszulka może wiosny nie czyni, ale właśnie w takim stadku świetnie wyglądają :))). W lecie na pewno zrobicie furorę na plaży czy ulicy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuuper - zarówno pomysł, jak i wykonanie, jak i sesja... :)
    Wyszło bardzo sympatycznie, rodzinnie, kreatywnie... :)
    Smerfetka na rolkach wymiata!! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne koszulki i urocza sesja :) może i ta wymarzona się ziści? :)

    OdpowiedzUsuń