PRZEMIANY

Mam wrażenie jakbym się budziła, ze snu...
Teraz - może zawdzięczam to dojrzałości, która przychodzi z wiekiem? - teraz uczę się godzić ze sobą, widzę siebie... niedoskonałą ale siebie. To jestem ja, z krótkimi nóżkami, pyrkatym nosem, włosami, które kręcą się na swój zwariowany sposób, w okularach najczęściej. 
Dociera do mnie, że ja nie muszę się wszystkim podobać, nie muszę być piękna, śliczna i ładna. Najważniejsze jest bym chciała na siebie patrzeć. Nie wstydzić się siebie. Tych swoich niedoskonałości. 
Nie mam pojęcia, co się stało z tymi latami, kiedy dzieci rodziłam, kiedy biegałam ze smoczkiem, pieluchą, gryzakiem. Pierwsze kroczki, pierwsze zajęcia, urodziny kolejne, święta, pory roku...
Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, lata w ten sposób mijały. Taka dziura czasowa, w której przestałam być kobietą. 
... Kiedy mówię słowo Kobieta i myślę o sobie w tych kategoriach, to czuję się dziwnie.
Niezręcznie.
Tak bardzo przylgnęła do mnie nazwa Mama.
Ale teraz sytuacja powoli się zmienia, dzieci mam coraz starsze, Przemek niedługo pójdzie do przedszkola, Martyna jest już w podstawówce... mam coraz więcej czasu dla siebie.
Ostatnie 10 lat poświeciłam rodzinie, dzieciom, nie mogę napisać, że to strata, bo to dla mnie było oczywiste, że "Ja" dla dzieci. Nie nadużywam też słowa "poświęciłam", bo ono jest naprawdę trafne. W tym słowie, nie ma żalu i pretensji. Przez ostatnie lata byłam Mamą. Taką rolę narzuciłam sobie świadomie. I myślę, że wykorzystałam szansę, jaką los mi dał. Moje dzieci nie zaznały braku rodzica, regularne, ciepłe posiłki, tysiące rozmów, czas wspólnie spędzony. 
Ale teraz...
Teraz chciałabym być Mamą i Kobietą jednocześnie. Nie tylko Mamą.
Jest też potrzeba wskrzeszenia swoich zainteresowań i pasji. Zagrzebanych i zapomnianych.
Mam 37 lat... 
... Dla jednych z Was, jestem bardzo młoda, dla innych mój wiek może być zaskoczeniem albo nie... Każdy do przeżycia ma to, co zapisane. Jedni te swoje życie wykorzystują na maksa a inni pozwalają by te lata przemijały niewykorzystane...
Za 3 lata będę mieć 40 lat... ! 
Jak Bóg da.
Na swojej twarzy dostrzegam zmarszczki. Po prostu nie mogę w to uwierzyć. Wokół oczu i na czole. Na razie.
Życie toczy się nadal, w moim przypadku przecieka przez palce, lata mijają, a ja... ja tęsknie za czasami, w których byłam i tu i tam, interesowało mnie to i tamto. Sprawdzałam i testowałam. Żyłam!
Doskonale wiem, że dawniej byłam sama, teraz jestem odpowiedzialna za dwie istoty. Ale chcę wyjść z tego marazmu - robota, dom, dzieci, dom dzieci robota. Tak egoistycznie i nie egoistycznie jednocześnie.
Nie chodzę na samotne spacery "ze sobą", nie chodzę też do fryzjera, kosmetyczki, na babskie zakupy...
Życia mi już szkoda na dni które wyglądają codziennie tak samo.
Ostatnio często o tym myślę. O tym czasie, który tak szybko upływa. Teraz jak już coraz bliżej do 40 stki, to tym bardziej myślę intensywniej, mocniej dociera do mnie, że tego czasu jest coraz mniej, że już nigdy nie będę młodą piękną powabną 20 latką.
Mogę być zadowoloną z życia, pewną siebie Mamą, prawda?
Prawda.
Jednak ja sama stoję sobie na przeszkodzie. 
Pozwoliłam na to by nic się konkretnego nie działo, by te moje marzenia zostały przykryte kurzem, zakopane głęboko.
Zawsze marzyłam by jeździć konno, kiedyś podejmowałam kilka prób, zaniechałam, uczyłam się grać na gitarze, zaniechałam, tak samo jak z grą na pianinie, o wędrówkach po górach marzyłam, o wydaniu swojej własnej książki... zaniechałam. O malowaniu marzyłam - twórczość najczęściej przegrywała z gotowaniem, sprzątaniem, zawożeniem, przywożeniem i tysiącami innych spraw...
Zawsze lubiłam czuć się wysportowana. Dawniej oddawałam się temu całym sercem. Zaniechałam. A przecież... przecież zawsze ten sport w moim życiu był. Tylko, że na kilka długich lat wpadłam w niebyt... 
Budzę się ze snu...
Moje przemiany zaczęłam od sportu właśnie... i znowu mi się chce! 
I tak sobie marzę, że kiedy nadejdą 40 urodziny to... To doskonale będę wiedziała co to znaczy spędzić kilka godzin w siodle, przed oczyma widniały będą wschody i zachody słońca obserwowane zza grzywy konia. Konia, który będzie miał imię. Wieczorami przy ognisku dzieciom będę grała na gitarze, a w innych wieczorach  po całym domu unosić będzie się - jak zapach - muzyka wydobywająca spod moich palców... na pianinie... 
Mając te 40 lat, właśnie będę szykować się na kolejną podróż w góry, a  wydanie książki będzie już wtedy mocno realne.
I na pewno nie powiem, że mi życie przez palce przecieka a ja nic nie osiągnęłam, i za wiele nie przeżyłam.
Jak Bóg da.
Mam wrażenie jakbym ze snu się budziła...
Więc biorę się za robotę, bo szkoda mi mojego życia na marzenia, o których tylko mówię, a nie realizuję... 
W końcu drugiej szansy mieć nie będę.


18 komentarzy:

  1. Pięknie napisane! Odważna z Ciebie kobieta...życzę Ci z całego serca, aby wszystkie marzenia się urzeczywistniły :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym o sobie pomyśleć, że jestem odważna. Dziękuję Ci! :)

      Usuń
    2. Myślę, że jesteś :)
      To, co robisz jest odważne. Jest piękne. Jest wyjątkowe.
      To, w jaki sposób wyrażasz swoje myśli, jak je ubierasz w słowa...to wszystko wymaga odwagi :)
      POZDRAWIAM ciepło!

      Usuń
  2. Fajna z Ciebie Kobieta :) Trzymam kciuki za przekuwanie marzeń w cele i ich realizację! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że jesteś świadoma swoich potrzeb, że masz marzenia. Fajnie, że zaczynasz je realizować. Ja mam 20 lat więcej i też widzę, że czasu coraz mniej, a apetyt na życie nie mija:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jednak bardzo bardzo ciężko, bo tu w domu jakiś przewrót zaczyna się robić.
      Chciałbym, podobnie jak Ty, za 20 lat żyć z apetytem na życie. Być może też swoim wnukom będę robiła tak artystyczne dzieła. Jesteś wzorem do naśladowania :)

      Usuń
  4. Życzę Ci z całego serducha jak najwięcej pozytywnej energii i realizowania marzeń, świetnie wyglądasz, naturalnie i pięknie ,im więcej miłości w życiu to człowiek przestaje przejmować się pierdołami a zauważa istotne w życiu szczegóły które przynoszą radość każdego dnia, jestem trochę starsza, ale wciąż młoda duchem :-) im starsza tym bardziej doceniam życie, realizuje marzenia, bo to jest możliwe, gdy zajrzy się głęboko w swoje źródło możliwości, Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa są tak pełne ciepła, życzliwości i mądrości, czuję się wzruszona, bardzo dziękuję, że tutaj ze mną Jesteś, również pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za realizację planów. Ja na razie swoje ciągle odkładam. Jak Twoje dzieci dorosną to docenią to, że zawsze miałaś dla nich czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w drodze do dorosłości dzieci, nic po drodze nie sknocę.
      A Tobie życzę wszystkiego najlepszego! Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Oj jak ja Cię doskonale rozumiem. Wczesne macierzyństwo, to taki czas kiedy odkładamy siebie na bok. Składamy w samopalnej ofierze, na poczet czyjegoś życia. I nie mam tu na myśli odmużdżającym czynnością takim jak przewijanie i karmienie przetartą papką, w imię heroizmu matki polki. Tylko świadome, bezpowrotne przeżywanie wspólnego czasu. Jedno straciłaś ,-drugie zyskałaś. Siłę że pomimo metryczki, możesz teraz więcej i lepiej... czego Ci życzę z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto bardziej może zrozumieć mamę, jak nie druga Mama? Bardzo Ci dziękuję!

      Usuń
  7. Cudownie czytało się Twój wpis, mocno trzymam za Ciebie kciuki :)
    Na pewno dasz sobie radę i zrealizujesz swoje piękne plany 💜 powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę Ci z całego serca realizacji tych zamierzeń, spełnienia marzeń!
    Pod sporą częścią tego wpisu mogłabym się podpisać - też wiele rzeczy odkładałam na później, zwłaszcza swoje marzenia. Na każdym etapie życia miałam wrażenie, że czas ucieka mi przez palce, że miotam się wśród rzeczywistych i urojonych obowiązków, a nie mam chwili dla siebie. Jednak z upływem lat mam coraz mocniejsze poczucie, że jestem kobietą spełnioną i szczęśliwą. I nie żałuję tego czasu poświęconego moim bliskim, spełnianiu ich marzeń. Robimy to, bo ich kochamy, a uszczęśliwianie tych, których kochamy, nas także uszczęśliwia.
    A na malowanie i inne przyjemności też w końcu znalazł się czas :).

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 sylwiitwory , Blogger