Przy biurku tworzę niestrudzenie


Kiedy piszę ten post, z góry dochodzą mnie odgłosy remontu, wiecie te wszystkie stuki, huki, wiertarki... Podobno ma to być przełom tegoroczny na naszym poddaszu. No nie wiem. Ja do męża mówię, że przełom przełomem, ale jednak wolę jakąś zmianę zaprowadzić na dole, by istotnie odczuć ten PRZEŁOM :)
Od tej góry zależy, czy Przemek będzie miał swój pokój, bo na razie ma wydzieloną przestrzeń ale bardzo malutką i przechodną, przez jego niby pokój musimy dojść do sypialni. Sypialnia to też taki nie wiadomo jaki twór, bardziej przechowalnia z łóżkiem, ma dokładnie 1,90 x 2 metry i ani centymetra więcej. Siedlisko kurzu. I nie ma znaczenia, że często sprzątam. Kurz jest i tyle.
I tak żyjemy nie mieszcząc się, w pudełkach od wielu wielu lat.
Trwa aktualnie walka o dodatkowe 100 m2
Gdy na górze trwa "Przełom", poczyniłam kilka zmian na dole. Odświeżyłam ściany w salonie, w kuchni też przewrót malutki trwa, wykorzystałam przedświąteczną gotowość męża do napraw w domu.
Tu muszę się zatrzymać, by wspomnieć o dość zabawnym zjawisku, który występuje u nas przed świętami Bożego Narodzenia. Pan mąż, w ciągu roku absolutnie nie jest skory do napraw, uprosić się nie mogę, o naprawę podstawowych rzeczy, które się zepsuły, od wystających kabli z kontaktu (!) poprzez zaciągnięcie linek w suszarce na podwórku (trzeba mieć dużo siły, by to zrobić) do przeciekającego kaloryfera. Sprawy się nawarstwiają w ciągu roku. Część z nich sama naprawiam, ale niektórych nie jestem w stanie. Ale słuchajcie! Dwa, jeden dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia, ktoś niepostrzeżenie (od wielu lat) sypie na męża mojego, magiczny pył naprawiania. Wszystko to, czego nie zrobił w ciągu roku, naprawia przed wigilią właśnie. Skory jest do wszystkich moich propozycji zmian, nie kręci nosem za bardzo, nie komentuje za wiele.
I jest z siebie bardzo ale to bardzo zadowolony. Czyż to nie zabawne? :)
Dodam jeszcze, że jestem bardzo ale to bardzo wdzięczna za ten pył. Wspaniały wynalazek!
Tak oto moje biurko otrzymało nowy blat.
Od dwóch miesięcy dużo czasu przy nim spędzam. Ten rok będzie dla mnie intensywny pod względem artystycznym. Choć na razie za wiele Wam powiedzieć nie mogę, cieszę się jak dziecko, bo to wspaniale móc się rozwijać. A czeka mnie coś naprawdę ekstra.
Poza tym, mam zamiar od nowego roku puścić swoje prace w świat, dałam sobie rok na przygotowanie. Powstają zakładki do książki, testuję aktualnie formę wydruku. Pierwsze próby nieco przygasiły mój zapał, ale nie poddaję się. Bo jaki jest sens tworzenia obrazków w zdecydowanych kolorach, dopracowanych ogólnie, by wywoływać je w gorszej jakości? Więc szukam rozwiązania, by zakładki po wydruku, wyglądały tak samo dobrze jak oryginał.
Wydruki, które za chwilę zobaczycie, to moje pierwsze spotkanie z drukarnią... muszę jakoś przetrawić te niepowodzenie.
Sądziłam, że pokażę już w tym poście jak wyglądają finalnie moje zakładki. Już przygotowałam laminator, sznureczki i koraliki do zawieszek... No nic, będę musiała odwlec w czasie tę prezentację.
Co jeszcze u mnie się dzieje?
Mamy ostatni tydzień ferii, tak czekałam na ten czas, a dni przelatują przez palce w trybie ekspresowym. A tyle miałam z dziećmi zrobić, tyle było planów.
Przygotowuję w salonie kącik dla Przemka. Chłopak bardzo cieszy się z takiego obrotu sprawy, bo podoba mu się myśl, że oboje w jednym pokoju, przy biurkach będziemy tworzyć coś swojego. W sumie mnie też się to podoba.
Pojawiła się krótka informacja na mój temat w nowym (marcowym) wydaniu Moje Mieszkanie.
Do końca miesiąca maluję ostatnie prace zaległe, przede mną zimowy pejzaż, taki na pożegnanie zimy...
A od marca zaczynam moją wielką, tajemniczą na razie, ilustracyjną przygodę.



11 komentarzy:

  1. Sylwio, podziel się, proszę, tym cudownym pyłkiem. Mam w swoim otoczeniu przynajmniej dwie osoby, których główki powinny być posypane.
    Potrafisz budować napięcie i wzbudzać ciekawość. Już nie mogę się doczekać, realizacją jakiego projektu się "pochwalisz". Bardzo cieszą mnie Twoje sukcesy, bo jesteś osobą bardzo zdolną i pracowitą a przy tym skromną.
    Biurko fantastyczne. Ilustracje zakładkowe są śliczne.
    Marcowy nr Mojego mieszkania leży od 3 dni na półce. Zaraz zabieram się do czytania.
    Serdecznie pozdrawiam:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzieliłabym się, a jak! Niech się tylko ten pyłek jeszcze raz pojawi :)
      Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów ❤

      Usuń
  2. Śliczne zakładki :) Ta z dziewczynką skradła moje serce. Życzę powodzenia w realizacji planów. U mnie w domu męska część rodziny też działa kilka dni przed wigilią. Przez resztę dni trzeba czekać aż coś ruszą ;) Panowie to chyba w genach mają. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę, sądziłam, że tylko mój taki aparat :)

      Usuń
  3. Jednym słowem: dzieje się! Ależ masz teraz pozytywne zawirowania! Wspaniale! Niech Ci się wszystko układa po Twojej myśli!
    Mój mąż ma podobnie, ale na większą skalę, tzn. tuż przed świętami organizuje wielkie remonty z ogromem prac budowlanych, które trwają do ostatniego dnia, a ja potem muszę to wszystko ogarnąć i jednocześnie szykować Wigilię dla całej rodziny. Bardziej mnie to wkurza niż cieszy, bo naprawdę bywałam tym wypompowana. Facetowi się wydaje, że wystarczy pozamiatać i już jest posprzątane po remoncie, a ja wiem, że mimo zabezpieczeń i tak wszystkie rzeczy w szafkach będą do mycia, meble trzeba poustawiać, książki włożyć tam gdzie były, firanki zawiesić... no a gdzie jeszcze dekorowanie itd.
    Trochę mnie zdziwiły problemy z drukowaniem Twoich obrazków, profesjonalna drukarnia powinna sobie z tym poradzić, może trzeba wypróbować inną?
    Trzymam kciuki za powodzenie wszystkich planów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja to rozumiem, zwłaszcza te słowa: "Facetowi się wydaje, że wystarczy pozamiatać i już jest posprzątane po remoncie...", tu się cisną niegrzeczne słowa, wycie do księżyca by właściwie określić emocje.
      Zwłaszcza dla osoby, dla której posprzątane i czyste, to nie upchnięte byle jak, byle tylko nikt nie widział, tylko naprawdę posprzątane i czyste.
      Mnie też zdziwiły te problemy, pojechałam z zamiarem wydrukowania, a wróciłam z czymś niewyraźnym.... będę próbować z inną.
      Kciuki będą mi potrzebne ❤

      Usuń
  4. A, i zapomniałam napisać o obrazkach - ta gałązka sosnowa jest obłędna, zupełnie jak żywa! I serduszko robi wrażenie, wyskakuje wręcz z tła :). Cudownie malujesz! Ciekawa jestem co to za projekt z tymi ilustracjami...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne rzeczy powstają i powstaną przy tym biureczku :) Taki mikrokosmos :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciesz ę się razem z Tobą! Pamiętam gdy pisałaś o swoich planach. Brawo za wytrwałość i czekam na dalsze wieści z ,,artystycznego pola bitwy,,

    OdpowiedzUsuń
  7. Poeodzenia w nowych wyzwaniach :) super ten stol, ciotki maja podobny w kuchni ;) swietna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Biurko cudowne :) Bardzo podobają mi się te obrazki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 sylwiitwory , Blogger