Kilka akwarelek

Kilka akwarelek



Jakaś taka osłabiona jestem, nie chce mi się wielu rzeczy robić, ale jeszcze bardziej nie lubię bezczynności, więc nieustannie coś robię. To stan na dziś, na tę chwilę.
Może to przesilenie wiosenne?
Marzy mi się jednak poleżeć i wsłuchać się w ciszę.
Niedługo mamy wiosnę, a ja jeszcze Wam nie pokazałam moich zimowych wypocin, więc na szybko wpadam tutaj i pędzę dalej. Malować, gotować, sprzątać, rozmawiać, tłumaczyć... a pewnie większość sobie odpuszczę i pójdę przekopać grządki w ogrodzie, bo nic jeszcze nie zrobione, nie posiane, a słoneczko świeci i zachęca do pracy. Jutro może nie być okazji.
Jak ja bym chciała aby doba była dłuższa, abym nie musiała nieustannie podejmować decyzji, co jest w danym dniu ważniejsze do zrobienia.
 Abym miała czas na zrobienie wszystkiego, co zaplanuję na dany dzień.
I abym nie myślała, że to iż się nie wyrabiam, nie jest z mojej winy, bo leniwa jestem, tylko, że za dużo sobie zadań nakładam.



Magiczny rosół

Magiczny rosół

To niesamowite jak te ostatnie tygodnie upłynęły, pomysł na posty całe mnóstwo, jednak czasu jak na lekarstwo.  Zajmują mnie w większości sprawy biurkowe, maluję i maluję znaczy się.
Myślę, że będę musiała Wam w końcu zdradzić rąbek tajemnicy, dlaczego tyle czasu spędzam przy biurku. Ale to może po świętach, jak ruszę bardziej z moimi pracami.
Każdą wolną chwilę, wolną i nie wolną poświęcam tworzeniu ilustracji... zrezygnowałam z wielu rzeczy, w domu jest zefirek, orkan a czasem huragan, czas by po takich wiatrach posprzątać skróciłam do niezbędnego minimum. Więc możecie się domyślić, co ja tu mam...
Do kuchni też staram się zbyt często nie wchodzić, tyle tylko by mi dzieci z głodu nie pomarły.
A i tak nieustannie jestem odrywana od tego biurka, bo wygląda na to, że jestem wyrocznią, droga więc do mojego miejsca bytowania jest wydeptana, przez wiadomo jakie nóżki :)
I cały czas mi się kołaczą myśli, że na maile muszę odpowiedzieć, których ilość  z każdym dniem wzrasta... i to jeszcze muszę zrobić, i tamto (Ania, ja pamiętam o naszej rozmowie, że aż mi głupio, niebawem się odezwę, mam nadzieję, że nie straciłaś cierpliwości), ale no nic, terminy mnie gonią, muszę dokonywać wyboru.
 I o blogu swoim myślę też, że taki zapuszczony, mchem porasta... z Wami się przywitać, z nadzieją, że o mnie nie zapomnieliście :)
I aby nie było, że z pustymi rękoma, przychodzę do Was z przepisem, nie moim wprawdzie, ale za każdym razem gdy go zrobię, myślę, że muszę Wam dać znać, że jest pyszny, że taki inny, że może Wam smakować, kto zechce sprawdzić. Te dodatki przypraw są dla tego rosołu bardzo ciekawe.
To Magiczny Rosół od Anny Lewandowskiej
Robię go już od dwóch lat, spełnia wszystkie moje wymagania. Dostosowałam jedynie do swoich potrzeb; w przepisie oryginalnym jest by dodać cielęcinę, dziczyznę np. królik, mięso z bażanta, ale jako, że nie jest to mięso tak łatwo dostępne, robię taki rosół z plasterka wołowiny, z indyka (szyja, albo pałka), pierś z kurczaka oraz zwiększam porcje pozostałych składników, bo to dla 4 osób, które lubią brać dokładki.
Jak ktoś nie zna, a ma ochotę przetestować, to poniżej składniki z przepisem wykonania

Rosół wg Magicznego Rosołu Anny Lewandowskiej

W 5 l gotującej się wody dodałam

  • 1 łyżeczkę tymianku
  • pół łyżeczki kurkumy
  • plaster wołowiny, pałkę z indyka i pierś z kurczaka
  • 1 łyżeczkę kminku
To wszystko gotowałam 1,5 godziny, następnie dodałam

  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki
Po 1 minucie

  • 1 dużą cebulę
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 4 ząbki czosnku
  • pół łyżeczki imbiru
  • 2 listki laurowe
  • 6 ziarenek ziela angielskiego
Po 1 minucie

  • sól do smaku
Po 1 minucie

  • 3-4 łyżki octu jabłkowego niepasteryzowanego
Gotowałam wszystko kolejne 1,5 godziny


Wpadła mi też w rączki, taka oto perełka.
To wiersz utalentowanej Joanny Łagodzińskiej, o której na tym blogu, jeszcze nie raz usłyszycie :)

Pieśń o rosole 


Czy napisał już poeta wierszyk o rosole?
Czy wyraził, czego rosół ważnym jest symbolem?
Jest lekarstwem na zło wszelkie na tym łez padole,
panaceum-antidotum na życia niedolę.
Gdy z trudami tego świata zmagasz się z mozołem,
kiedy ciało niedomaga, coś w żołądku kole,
gdy depresja cię dopada, kiedy walczysz z dołem...
Zwykły rosół zwany również czasami bulionem
zmieni wszystko, gdy z rodziną zasiądziesz przy stole
obok wazy pełnej zupy,jak pod parasolem,
który łączy i jednoczy w familii zespole.

Dzisiaj rosół niechaj stanie, jak wieszcz na cokole!
Ja przyznaję rosołowi złotą aureolę!


Copyright © 2014 sylwiitwory , Blogger