Co by tu napisać


Tak się właśnie zastanawiam. Co by tu napisać? Jak scharakteryzować ostatnie dwa tygodnie?
W ostatnim tygodniu komputera nie włączałam, znikłam z Instagrama też, Facebook, to już w ogóle. Chociaż pisząc "w ostatnim tygodniu" nie jestem pewna, bo dni mi przez palce przeciekały, nie wiedziałam czy to poniedziałek czy środa czy piątek.
Mąż z Hiszpanii wrócił, myślałam, że odsapnę, ale nie, nie zrzuciłam tego, co na plecach. Podśmiewuję się z siebie, bo ten typ tak ma, sądzę, że zgłupiałabym z nadmiaru czasu.
Dziś wtorek, a ja już 4 pranie robię, pojęcia nie mam skąd tyle ciuchów mamy?!
Zrobiłam kilka zdjęć - dawno aparatu w dłoniach nie trzymałam - ni z gruszki ni z pietruszki, takie kadry przypadkowe. Jak widzicie, u mnie jeszcze nie za bardzo świątecznie, kubek Merry Christams czeka na schowanie. Dziś Przemek posiał rzeżuchę (Martyna nadal sprząta swój pokój), stoi na parapecie w kuchni, liczymy, że do świąt zdąży urosnąć na tyle by wychylić się z miseczki. Na parapecie postawiłam winogrona, zatrzymam się na chwilę przy nich. Kiedyś czytałam, że ciemne winogrona są zdrowsze od jasnych, mają działanie przeciwnowotworowe. A te, co na parapecie: Wyborne! Nigdy takich nie jadłam. Są niemal czarne, bardzo słodkie, bez pestek. Kupiłam je ostatnio w Biedronce. Cena za Premium, wiadomo, ale naprawdę warto. Pochodzą z Afryki.
Kilka słów na temat ciemnych owoców winogron, Tutaj można przeczytać.
Będę musiała zabrać się za tę kuchnię, bo trochę zdziadziała. Może ściany pomaluję? Fronty mnie denerwują, okazało się, że przemalowanie ich farbą do nie był dobry pomysł. Ciężko zmywa się brud, pozostają nieestetyczne zacieki. Choć to farba specjalna do kuchni. Zabiorę się za nie po świętach. I za fronty i za ściany. Chociażby po to by pokazać Wam efekt "Przed" i "Po" -choć tak naprawdę to dla siebie robię, dla innych domowników liczy się bardziej, czy da się coś w niej dobrego zjeść :)
Już wiem, że po świętach właśnie (nie mogę się doczekać) będzie się u nas działo: W ogrodzie. Kolejny sezon pracy przy altanie, liczę, że w tym roku pierwszy raz z niej skorzystamy...
Na święta, które już niebawem, w planach mam się nie przemęczać :) Zrobię tyle, co by mi nie pomarli z głodu, a reszta jakoś będzie.
Z takim optymistycznym nastawieniem :) pozdrawiam, i do następnego postu, który albo pojawi się jutro, najpóźniej pojutrze, albo dopiero po świętach.


2 komentarze:

  1. Życzę Ci radosnych dni, by zniknęło przygnębienie i niemoc. Porządki domowe są ważne, ale nie najważniejsze. Warto czerpać radość z bliskości rodziny ! Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe Bardzo fajnie napisany post, tak na luzie. Ja też ostatnio nie wiedziała, czy to piątek, czy jednak środa. :D Zdjęcia urocze, pełne naturalności, czyli piękna. Pozdrawiam i życzę radosnych świąt. :)))

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 sylwiitwory , Blogger