Nasza pierwsza górska wyprawa (Morskie Oko)


To było moje takie malutkie marzenie. Zobaczyć Morskie Oko. Tatry.
Nieco inaczej sobie to wyobrażałam, ale ostatecznie jestem zadowolona. Miało być zielono, było, miały być szlaki... ziemia, była ulica. Trudno. Na pierwszy raz, może być. Tak to widzę.
Ale najważniejsze to to, że zobaczyliśmy jaka jest granica wędrówek naszych pociech. 
Dali radę! 
Byliśmy w Zakopanem 1,5 dnia, czas ten wykorzystaliśmy na wędrówkę do Morskiego Oka właśnie. Podjechaliśmy samochodem na drugi parking, pierwszy, najbliżej wejścia na szlak, był zajęty, ostatecznie zaparkowaliśmy na słowackiej granicy. Nie musieliśmy pokazywać dokumentów. 
A potem trafiła nam się okazja i dojechaliśmy busem do parkingu drugiego, kolejna opłata, i jeszcze jedna - bilety upoważniające do wejścia na szlak...
Przed nami było około 8 km pieszo. Szliśmy  dość sprawnie, nie robiąc przystanków (w powrotnej  drodze, dwa czy trzy razy, kilkuminutowe postoje). Mniej więcej w połowie drogi do Morskiego Oka, Przemek zaczął zgłaszać zmęczenie, ale zachęcany szedł dalej. Doszedł :)
I bardzo mi tym zaimponował.
Martyna mnie zaskoczyła, spodziewałam się, że będzie jęczeć całą drogę, a okazało się, że było wręcz przeciwnie, musieliśmy ją hamować, bo rwała się do przodu. Cały czas była uśmiechnięta.
Powiem Wam, że bardzo mnie to ucieszyło, jest szansa na wspólne górskie wypady, tu i tam :) 
Planuję w tym roku, jeszcze gdzieś się wybrać, ale ze względu na Przemka, musimy wybrać krótsze trasy.
Moje przemyślenia:
  • Kiedyś dotarła do mnie informacja, że konie, które ciągną wozy pełne ludzi, są wykorzystywane, męczone i zdarza się, że zdychają. Podobno zrobiono z tym porządek, dają koniom odpoczywać...Szliśmy pod górę od 11-12.00, schodziliśmy około 17-18.00, przez ten czas wozy pełne ludzi, zmierzały ku Morskiemu Oku, w powrotnej drodze również, zapełnione wozy... non stop. Co chwilę musieliśmy schodzić na bok, bo przejeżdżał wóz.Konie wyglądały na zmęczone, z pyska leciała im piana, a na wozie siedzieli ludzie -najczęściej - o twarzach... znudzonych...? Nie był to przyjemny widok. To była też sposobność, by wytłumaczyć dzieciom, dlaczego my na ten wóz nie wsiądziemy. Zupełnie nie przekonuje mnie argument, że jeżeli konie nie będą przydatne, to ostatecznie pójdą, ale na salami... Oczywiście są wyjątki, są ludzie, którzy rzeczywiście na górę wspiąć się nie mogą, a bardzo chcieliby doświadczyć, zobaczyć, poczuć... Najczęściej na wozach widziałam zdrowych ludzi, młodych ludzi! Otyłych również... W drodze powrotnej, już przy końcu w zasadzie, konie ciągnęły wozy puste, domyślam się, że panowie prowadzący konie, wyruszali po klientów na górę (kasa, kasa, kasa).
  • Odnośnie widoków... piękne, to prawda. Ale ludzi tyle, że ho ho ho. W moich marzeniach, widziałam siebie u celu... kontemplacja, cisza, wewnętrzny spokój... W rzeczywistości wyglądało to tak: weszliśmy, zeszliśmy. Każde nasze zatrzymanie się (by ściągnąć plecak, by schować coś, by coś poprawić) powodowało, że innym uczestnikom tego pędu, przeszkadzaliśmy! I odwrotnie. Staliśmy w kolejce, by zrobić sobie zdjęcie nad jeziorem. Bardzo mnie to rozbawiło, ale też rozczarowało. Wiem, że nigdy więcej głównym szlakiem do Morskiego Oka nie pójdę.
  • Jak nie masz pieniędzy w portfelu, to będzie Ci ciężej. Dosłownie za wszystko trzeba było zapłacić. To naturalnie nie jest dziwne, to nie nowość, ale wysoko w górach, było to aż namacalne. A Krupówki w Zakopanem to mnie dopiero oszołomiły. Kwoty zaporowe.
  • Będziemy jeździć w góry, dla dzieci, dla nas samych. Wiem, że dzieciom wyprawa bardzo się spodobała, trzeba korzystać z takich sprzyjących okoliczności :)





8 komentarzy:

  1. kiedys mozna było napawać się widokami w samotności ...no moze z ludzmi ,ale nie tak tłumnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że to nadal jest możliwe, trzeba tylko wybrać mniej znane drogi. Ale dużo słyszałam, że główna droga do Morskiego Oka była mniej oblegana.

      Usuń
  2. Wyjeżdżam w innym terminie, kiedy jest spokojniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam tam bardzo dawno temu i już wtedy zniesmaczył mnie ten tłum ludzi, którzy przyjechali tylko żeby odfajkować punkt programu i pochwalić się znajomym, że tam byli, zaliczyli. Z tego co widzę na różnych filmikach, to teraz jest dziesięć razy tłoczniej. A przede wszystkim, to ja bym nie chciała zobaczyć na własne oczy tych bandytów zamęczających konie. Rozumiem pomoc konia tam, gdzie człowiek naprawdę sam nie może, a musi. Na przykład zaorać pole, żeby wyżywić rodzinę, a na maszyny go nie stać, albo dajmy na to teren taki, ze maszyna nie wjedzie, a jednak z jakiegoś powodu koniecznie trzeba. W każdym innym wypadku wykorzystywanie zwierząt to zbrodnia. Co do staruszków czy niepełnosprawnych - no cóż, jeśli niepełnosprawny uważa, ze koń musi cierpieć tylko po to, że jemu nie wystarczy podziwianie gór z dołu albo na filmie, to ja tego też nie akceptuję, bo to jest mimo wszystko w dalszym ciągu wykorzystywanie zwierząt dla błahej przyjemności jakiego osobnika z naszego, pożal się Boże, egoistycznego gatunku.
    Jeśli naprawdę lubicie góry, to szukajcie szlaków, po których nie jeżdżą wozy, mniej znanych, mniej uczęszczanych, nie obrośniętych straganami. Chociaż nie wiem, czy jeszcze takie są...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że te wozy nie znikną....
      Takich właśnie szlaków będziemy szukać ❤

      Usuń
  4. Byliśmy z mężem pierwszy raz nad Morskim Okiem daaawno temu - też byłam rozczarowana asfaltem, niby wiedziałam, a jednak.. sama nie wiem czego się spodziewałam :D Podobnie jak Ty - byłam rozczarowana tłumami. I podobnie jak Ty - już się nad Morskie Oko nie wybiorę. Ogólnie przemyślenia mam bardzo podobne :) Zakopane - to porażka finansowa, chociaż może bardziej materialistyczna. Byłam tam w sumie dwa razy i na pewno nie będę na dłużej - nigdy :) Natomiast góry - uwielbiam Gorce, Beskid Niski, Pieniny (dalej na wschód oczywiście Bieszczady) - jest wiele pięknych szlaków, nieuczęszczanych, gdzie znajdziesz dużo przestrzeni na kontemplację (a przy okazji do planowania ewentualnych wędrówek polecam stronę szlaki.net). Szczególne pod tym względem są okolice Beskidu Niskiego, chociaż tam piękniejsze jest chyba wędrowanie po dolinach, niż szczytach. Ale klimat wyjątkowy. Nie jest to bardzo popularne miejsce, więc tłoku jeszcze nie ma (i jest tam taka piękna agroturystyka - Dom na Łąkach). Natomiast Słowacja ma piękną Liptovská Mara - widok jest oszałamiający, przy okazji tam w pobliżu jest chyba Tatralandia :)
    Fajnie, że dzieciakom się podobało - zwykle dzieci są znacznie bardziej wytrzymałe, niż je o to posądzamy :D Dlatego życzę jak największej liczby pięknych i niezapomnianych wycieczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania dziękuję Ci za wskazówki, wszystko sobie zapisałam, my jesteśmy początkujący, i każda wskazówka jest nam pomocna❤

      Usuń

Copyright © 2014 sylwiitwory , Blogger